Czas

Dziś nie mamy czasu, jutro nie będziemy mieli siły, po jutrze nie będzie nas …

 

Nie mam czasu. Dla Ciebie nie mam czasu. Dla siebie nie mam czasu. Na rozrywki. Na odpoczynek.Na jedzenie. Na spanie. Na kochanie … Czasu na życie nie mam.

Wielu z ludzi tak mogłoby podsumować swoje życie. Ciągły, permanentny brak czasu.

Nie masz czasu? A co masz?

Każdy z nas ma czas. Swój czas. Każdy ma go tyle samo. Dla każdego doba trwa 24 godziny.

Tak naprawdę najcenniejsze co dostałeś to właśnie czas. Dostałeś życie – przecież sam go sobie nie dałeś. Dostałeś też czas. Pomyśl co z nim robisz? Mówisz, że go nie masz? Nie żyjesz znaczy?

Nic lepszego niż masz, nic lepszego niż innym możesz dać. Nic cenniejszego nie dostaniesz na tym świecie. Bo jak Twój świat się skończy – a życie zawsze kończy się śmiercią, to i Twój czas się skończy. Na co go więc marnujesz? Na bezsensowne kłótnie? Na obrażanie się i gniew? Na „nie mam czasu” przeznaczone na coś czego robić nie chcesz? Na chore relacje? Ciągłe przymusy? Wieczne obowiązki? Nie są wieczne – są do czasu. Do czasu aż Twój czas się skończy.

Masz zatem czas. Masz go od cholery. Nie zasłaniaj się jego brakiem. Co najwyżej zasłonić się możesz głupotą w jego wykorzystaniu. Pomyśl o tym co tak naprawdę chciałbyś z nim robić? Na co go przeznaczyć? Komu go podarować? Czas z Tobą. Czas dla siebie. Czas, czas, czas … coraz go mniej. Z każdą sekundą nie młodniejesz, do urodzenia swego się nie przybliżasz!

Daj sobie czas. Daj innym czas. Bądź … Czasem Bez Przerwy.

DSC03896insta.blog

Reklamy

D vs D vs S

Zachowuj się jak przystało na swój wiek. Jak wypadałoby w tej sytuacji. Bądź poważny. Bądź dorosły.  Bądź dojrzały.

Jakiś czas temu podczas tak zwanej mojej „minuty filozofa” zastanawiałam się na trzema słowami. Dorosłość, dojrzałość i starość. Ciekawe słowa niosące za sobą określony sposób zachowania, życia. Wypełniania ról, sprecyzowanych zachowań.

Myśląc więc nad moimi definicjami nie próbowałam przypominać sobie definicji z książek, czy zapewne licznych opracować dotyczących tych zagadnień. Chciałam jedynie intuicyjne podejść do tego jak czuję, jak myślę.

Dorosłość zdaje się być … liczbą? „Dorosły jesteś – zachowuj się”! … Napisy na kartkach z okazji urodzin o dorosłości mówiących, że pora już przejść z etapu dziecka do etapu dorosłości. Od teraz społeczeństwo traktować Cię będzie poważnie,więcej Ci wolno, ale więcej też masz obowiązków. Czyli z dnia na dzień jesteś na innym poziomie. Dorosłym się masz stać bo zgodnie z obowiązującymi zasadami od teraz ma być już inaczej. Dziwne to …

Dla mnie dorosłość to fanaberia ludzi. Słowo jedynie by dookreślić, zamknąć w ramach, spróbować ustalić wiek inicjacji z „małego” na „dużego”. To przymus na jaki nikt gotów nie jest. Jedni chcą go przyjąć, inni nie. Społeczeństwo mówi , że jesteś dorosłym i już. Akceptuj, dostosuj się, dorośnij!

Dojrzałość. Bądź dojrzałym człowiekiem. Poważnym. Nie wygłupiaj się. „Dojrzałemu człowiekowi już nie przystoi”

Dojrzałość dla mnie jest … wyborem. Dojrzałym dla mnie jest ktoś kto zdaje sobie sprawę z tego jaki jest, akceptuję siebie, widzi swoje ograniczenia i możliwości. Dojrzałość jest wyborem, podejmowaniem decyzji (nie ma znaczenia czy dobrych czy złych – swoich), i zgody na ponoszenie ich konsekwencji. Dojrzałość to samostanowienie o sobie. To myśl, że „mojego życia za mnie nikt nie przeżyje i żyć muszę jak sam chcę, a nie tak jak każą mi inni. To umiejętność wzięcia odpowiedzialności za drugiego człowieka. Odpowiedzialność – trudna rzecz.

Starość. Pewnie lekarze, psychologowie, socjologowie itd. mają definicje. Ramy kiedy człowieka dopada starość. W większości przypadków będzie to znów jakaś liczba lub zamknięcie jakiegoś etapu w życiu.

Dla mnie starość to … rezygnacja. Kiedy już rezygnujesz ze swego życia, kiedy myślisz lub mówisz, że to co chcesz zrobić nie ma sensu. Kiedy nie robisz już tych rzeczy, które sprawiały Ci frajdę. Kiedy już bardziej Ci się nie chce niż chce. Kiedy nie chcesz się uczyć, rozwijać, doceniać kolejną wypitą herbatkę i kawałek szarlotki. Kiedy wszystko jest bo jest. Kiedy rzeczy się po prostu dzieją. Kiedy nie masz ognia w sobie. Wtedy jest starość.

Jedni przechodzą przez wszystkie „fazy”, innych omijają z daleka. Ludzkie to bardzo, podobnie jak moje … sobotnie pseudofilozofie. 😉

insta blog

 

 

 

Raz …

Mierzę swoją miarą. Podchodzę do każdego jakby zdolny był do wysiłku umysłowego. Przykre to kiedy próbujesz coś komuś wytłumaczyć, i spotykasz się ze ścianą. W pewnym momencie uświadamiasz sobie, że choćbyś stanął na rzęsach, dołożył wszelkich starań i centymetr po centymetrze , gołymi rękami, pazurami chciał ten mur rozebrać, to się nie uda.

Niesprawiedliwie jesteśmy obdarzeni. O ile kwestia uroku osobistego, talentu, wyglądu mnie tak bardzo nie wkurza, bo  „niedoróbki” zwykle są równoważone jakimiś innymi pozytywami, to kwestia zdolności intelektualnych i niemożność dotarcia do kogoś wyprowadza mnie z równowagi. Ogólnie moje „nie mogę” mnie wkurza! O kurde, jak bardzo mnie wkurza!!!!!! I bezradność. Kiedy możesz działać, spróbować, nawet gdyby się nie udało, to przynajmniej coś robisz. A kiedy wiesz, że druga osoba nie zrozumie tego co do niej mówisz bo zamknęła się, żyje w swym ograniczonym świecie podejmując destrukcyjne dla siebie działania, decyzje. I to byłabym w stanie znieść. Ale „nikt nie jest samotną wyspą”. Ktoś niszczy samego siebie , doprowadza do trzęsienia ziemi w swym życiu, a ja potem zmagam się z tsunami, i łatam dziury po tym jak się ziemia się spod stóp  O ludzie. Święta naiwności. Święta cierpliwości.

Znów przyjdzie mi chyba powtórzyć po raz kolejny „jeśli nie masz na coś wpływu, to się tym nie przejmuj” , i odpuścić. Kolejny raz. Zacisnąć zęby, wytrzeć łzy, wrócić do roli „skały”. Tłumacząc sobie, że to część życia, że głową muru nie przebiję, że jestem tylko człowiekiem. Tylko i aż. Dziś niestety tylko.

 

DSC03738wmroku(insta, blog)

Jestem „Nołlajfem” I Cudnie mi z tym

Podobno w sobotę wieczorem zależy wyjść z domu. Iść do klubu, na imprezę, do znajomych. Gdziekolwiek. No dobra, w ostateczności można zrobić domówkę. Narobić się jak dziki osioł „ełwlę” przystawek w stylu fit lub innych masterszefów,  odstawić się jak stróż w święto, to lub inne, i imprezować.

Pojawiające się pytania „jakie plany na weekend” sugerują, że trzeba jakieś mieć. Nie, nie jakieś, tylko konkretne. Ciekawe, aktywne. Najlepiej wycieczka, wypad za miasto, impreza, skok ze spadochronem. 😉 Żeby było się czym … pochwalić w poniedziałek. Czasem osiągnięciem dla niektórych jest doprowadzenie się w weekend do takiego stanu żeby dumnie w poniedziałek mogli rzec, że bawili się tak wybitnie, iż nic nie pamiętają. Lub pikantne opowieści jak to ta grzeczna Ania z działu finansowego, dała w weekend czadu. Przynajmniej jest o czym pogadać w nowym tygodniu. Inni, to bardzo dobry temat do rozmów przecież.

Tyle o tych co mają … życie.

Ja jestem nołlajfem. 😀 Kocham być nołlajfem. Współczesny świat to świat dla … debli, którym trzeba pokazywać, mówić, wskazywać jak mają żyć żeby być „szczęśliwym”??? Świat, gdzie ludzie żyją między tym co powinni,  a tym co muszą. Gdzie nie ma miejsca na bycie sobą.

Kocham mój czas spędzany tak jak mi się podoba. Zrobiłam sobie zatem pyszne NIE fit domowe frytki. Ze zwykłych pysznych ziemniaków. Dobra, zaszalałam i mieszanka ziemniaków „tradycyjnych” i fioletowych to była. Frytki zatem z ziemniaków obranych, pokrojonych i usmażonych w litrze oleju. Przeze mnie. Fast food w domu! YES! Tłuste, kaloryczne frytki  z ketchupem popite mieszanką wybuchową pepsi i wiśniowej soplicy – taka cherry pepsi z prądem. 😉 Do tego szperanie po księgarniach internetowych w poszukiwaniu kolejnych pozycji książkowych i netflixowy „Mindhunter”. Takie soboty lubię. Spokojne. Może to już taki wiek? Nieee. Taki charakter! Taka ja! Taka jaka jestem, taka jaka chcę być. Bo wbrew pozorom nic nie muszę. Ty też nic nie musisz.

Pozwól sobie nie … ŻYĆ. Po swojemu.

 

DSC01887blog

 

 

 

Rozpichrzenie

Ja pier … nicze jak rzekłby Stary Piernik, Torunianin znaczy. Czy Wy ludzie do  jasnej cholery nie możecie dać sobie spokoju? Nie możecie zrozumieć, że poza narzuconymi, wymyślonymi, zakodowanymi wam we łbach różnicami jesteście wszyscy tacy sami – ludźmi jesteście po prostu?

Niegdysiejsza potrzeba wyróżnienia, zaznaczenia swojej odrębności, wyznaczenia podziału na „my” – „oni”, odgrodzenia się, dziś jest powodem do krzywdy, złości, gniewu, agresji, przemocy, śmierci. O co wam chodzi?

Wam, Im, Nam???


Jako ludzie dajemy się manipulować garstce innych ludzi, i wierzymy,że to my decydujemy? Dajemy sobie wmówić, że naszą wartość wyznacza ilość nagromadzonych rzeczy,  papierki za ukończone „tresury”. Nasza „lepszość” tłumaczona ucywilizowaniem, przykrywką będąca dla totalnego odczłowieczenia.

Idioci!

DSC01908insta

 

 

 

Maniana

Czasami trafiają się dni jak ten. Nic nie idzie. Wszystko nie tak. Jak po grudzie. Jakby się ten nieszczęsny Wszechświat co to według P.C. sprzyja gdy się czegoś bardzo chce uwziął, w kleszcze niepewności i nieudolności chwycił i puścić nie chciał.

Można być na tyle wytrwałym i upartym, i z wściekłością tudzież litrami piany na ustach próbować udowadniać losowi (czy innemu sprawcy wszechrzeczy), że „my już mu pokażemy”. Można – zawsze jakiś sposób.

Ja mam trochę inny. W końcu wszystko ma swą przyczynę i nic nie dzieje się bez powodu, w związku z tym, skoro ten Wszechświat tak mnie … dołuje lub stopuje – wolę patrzeć jednak na to, że stopuje, to ja … odpuszczam. Widocznie dziś ma się nie udać. Widocznie dziś mam się nie zabierać za to.

DSC00045insta

Przytulę się do Paddingtona. Ugotuję makaron. Wypiję dobrą kawkę na mieście z kimś bliskim. Niech się wali, niech się pali. Niech mi pokazuje Czort , że nie ode mnie zależy to czy tamto. Skoro nie ode mnie zależy, to po co mam się tym przejmować???


Czytam, że pewna para w dalekiej Rasyjii przez 18 lat zjadła około 30 osób. Podobno przeciętny człowiek zjada około 7 tysięcy zwierząt przez całe swe życie. To coś słaby przerób mieli. Chyba, że człowieka zagryzali kurczakiem. Podobno nasze mięso nie należy do najsmaczniejszych. I jedli z surówką? Z ziemniakami? Media twierdzą, iż w miejscu ich zamieszkania znaleziono jakieś … potrawy z człowieka – gotowce znaczy, może jakieś zapasy na wypadek wojny, albo na przyjęcie … Tylko kto na takie przyjęcie przyjdzie jak nie wiadomo czy jestem jedzącym czy jedzonym 😉

Oj chyba jeszcze wrócę do tego tematu.

Smacznego!! 😀

 

TY cholerny szczęściarzu.

Wieje, pada, zimno. Coraz ciemniej, dzień krótszy, krótkie spodnie i zwiewne sukienki pochowały się do szafy marząc o kolejnym lecie. Wstawać się nie chce. Energii poziom spada.

Jak często myślicie o tym czego brakuje wam do szczęścia? Ile jeszcze planów? Ile niezrealizowanych marzeń? Ile jeszcze musisz przeżyć? Ile zarobić? Ile nabyć? Kiedy wreszcie poczujesz się szczęśliwy?

Jeszcze tylko … (wpisz czego Ci brakuje) … i już. Wtedy wreszcie będę szczęśliwym człowiekiem. Po to przecież żyje, żeby kroczyć ku mojemu szczęściu. Już niedługo.

Tak myślisz? 😉

Dobrej środy – Szczęściarzu!

wmroku
Obrazek rzecz jasna z sieci