Grog rozpustnego marynarza

O borze liściasty, cóż to był za koszmarny tydzień. Masz tak czasem, że już w poniedziałek jesteś tak zmęczony jakbyś harował od tygodni bez przerwy?

Kiedy więc się wreszcie piątek kończył, okazało się, że i na sobotę mnóstwo obowiązków jest przygotowanych. I zleciał dzień na czynnościach najzwyklejszych … Dość … Było minęło jednak …

Teraz pora na relaks , na chwilę ciszy, na tu i teraz. Lubię moje „tu i teraz”. Jedno za mną, co innego przede mną … mało ważne. Nie ma „jutro” , nie ma „wczoraj”.

Dziś jest. Dobre „dziś”. Długa kąpiel, kocyk, grzaniec, cisza i spokój i moje ulubione „nic nie muszę” … bo nie wiem czy wiesz, ale tak naprawdę nic nie musisz. Ale o tym innym razem … Doceniam chwilkę, czas, miejsce, ludzi. Doceniam sobotę. Doceniam siebie. Doceń także.

winko2

PS. Gdyby kogoś interesowało bardzo, skąd tytuł tego wpisu, to informuję, iż przepis na takowy napój znajduje się w rękopisach Jarosława Haszka, dzięki któremu wojaka Szwejka poznać mogliśmy.

Na zdravi!!

Reklamy

Autor: wmroku

Człowiekiem jestem ... a to już coś. Dla jednych dużo, dla drugich mało. Piszę ... z potrzeby. Pstrykam ... dla przyjemności. Zdjęcia, wpisy mojego autorstwa. Zatem uszanuj to Drogi Wizytatorze strony. ENDŻOJ

3 thoughts on “Grog rozpustnego marynarza”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s