Dzień „gołoty”

Jedna „gołota” to podobno 53 sekundy. Mój dzisiejszy dzień składał się z wielu takich właśnie gołot.

Czasem wtedy kiedy się nie spodziewacie dostajecie po głowie … cios za ciosem. Gdyby było spodziewane można by trzymać gardę, uzbroić się w większą dozę czujności, refleksu. Nie … życie … los … ludzie lubią przyładować znienacka. Może wtedy mają większą satysfakcję?

Tak więc dziś dzień „wstaje mimo tylu ran i znów do góry głowa” 😉 … w tle słychać głos sędziego ringowego co ciągle mnie liczy, a ja szukam po omacku lin by się podnieść i powiedzieć, pokazać, ze niczym ten Balboa się nie dam …

Miał być zatem chill, spokój …  a była jakaś katastrofa z ogromnym lewym sierpowym na sam koniec dnia … No serio? I już nie wiem czy wejść jak żółw do skorupy by jakoś przetrwać czy kusić krzycząc: „co tak słabo? tylko na tyle Cię stać o Wielki Niszczycielu, Życiowy Bokserze?” …

Póki co zatem … zalegnę … w łóżku, zaleczę rany … Podreperuję zdrowie wszak … jutro kolejny dzień.

Reklamy

Autor: wmroku

Człowiekiem jestem ... a to już coś. Dla jednych dużo, dla drugich mało. Piszę ... z potrzeby. Pstrykam ... dla przyjemności. Zdjęcia, wpisy mojego autorstwa. Zatem uszanuj to Drogi Wizytatorze strony. ENDŻOJ

4 thoughts on “Dzień „gołoty””

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s