„Sztuka obrazkowa”

 

Kino … Kinematografia ma 121 lat …

19-kkf-kino-newa-archiwum-kkf-w-zielonej-gorze-448x198

„Wiki” szepnie nam, że jest to „dziedzina działalności człowieka związana z produkcją filmów oraz ich rozpowszechnianiem i wyświetlaniem w kinach. Przemysł filmowy w poszczególnych krajach określa się mianem „kinematografii narodowej”. Według definicji Bataille’a kinematografia jest sztuką poprawnego przekazywania idei drogą następstwa ożywionych obrazów.”

Przekazywanie idei … ambitnie.

Pamiętam czasy kin studyjnych, pamiętam pierwsze bajki („Bolka i Lolka na dzikim zachodzie”) oglądane na wielkim ekranie, kolejki po bilety na „Matrix”, gdzie cudem udało mi się „dostać” bilet 5 minut przed premierą. Pamiętam Klub Kultury Filmowej, której byłam członkiem i niezwykłe obrazy – pamiętam do tej pory jakie emocje wywoływały i jak dawały do myślenia, czasem przerażały, czasem bawiły.

A dziś. Multipleksy. Jakoś specjalnie mi nie przeszkadzają. Nie ciamkam popcornu, nie siorbię coli, nie jestem nauczona jeść w kinie. Jeśli mogę to wybieram seansy o nietypowych porach żeby móc cieszyć się ciszą i przestrzenią. Nawet parę tygodni temu zdarzyło mi się być sama na sali kinowej. Tylko ja i wielki ekran – prywatna sala kinowa.

I do studyjnego (jedynego już w moim mieście) czasem się chadza.Tapicerka, zapach, klimat … wszystko spceyficzne. Łącznie z kupnem biletu z rozkładanego stolika, zaraz przed drzwiami sali.

Lubię ten czas. Nie ma mnie wtedy. Dla świata. Jestem dla obrazu i obraz dla mnie. Telefon mam wyłączony. Jestem poza … zasięgiem … biegu … wyścigu.

Najbardziej nie lubię momentu kiedy film się kończy. Nie wiem jak mam się wtedy zachować. Czuję się trochę jak ryba wyciągnięta z wody. Trzeba się zebrać i wrócić to realu.

Także doceniam, że mogę raz na jakiś czas (średnio kilka razy w miesiącu) wejść do innego świata.
Jasna sprawa w kinie najbardziej denerwują mnie … ludzie wokół. Ci z telefonami „czynnymi” przez cały seans, Ci co przyszli pogadać zamiast oglądać, Ci co uważają, że są pępkiem świata. Cóż … wszystko ma swoje dobre i złe strony. Można oglądać w domu … ale nie ma już tej magii.

Jako mała dziewczynka zaciekawiona też wielce byłam zawsze, co tam jest po … drugiej stronie. Nie, nie mówię tu o drugiej stronie ekranu. Mówię o tym magicznym okienku skąd obraz ów łuną jasnego światła „szedł” i prosto na ekranie lądował. Myślałam o tym co tam się dzieje, kto tam jest. Czarodziej? Mag? Kto ożywia te ludziki, postaci, dzięki komu mogę się do tego innego świata przenosić. Dziś już wiem … może nawet lepiej niż inni … Kocham Kino …

282768

 Zdjęcia rzecz jasna wyjątkowo dziś nie moje.

Reklamy

Autor: wmroku

Człowiekiem jestem ... a to już coś. Dla jednych dużo, dla drugich mało. Piszę ... z potrzeby. Pstrykam ... dla przyjemności. Zdjęcia, wpisy mojego autorstwa. Zatem uszanuj to Drogi Wizytatorze strony. ENDŻOJ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s