Z czystego egoizmu … (Będek i Sasza)

Wersja Ego

Zima w pełni. Kilogramy ubrań na sobie zakrywają dodatkowe kilogramy, jakie narodziły się podczas zimowego ucztowania, obżarstwa dbania o kondycję ciała, poprzez gromadzenie tkanki tłuszczowej, w celu ogrzania i uniknięcia zgonu z powodu wychłodzenia.

Kiedyś jednak trzeba się rozebrać, a do tego „straszą” przedwiośniem. Znaczy pokazywanie bikini bridge coraz bliżej? O zgrozo!

Budzę się zatem w sobotę, słonko lekko przez chmurki się przedziera, na termometrze  -6 w skali Pana Celsjusza ( w tych … fawrenchajtach to beedzie cóś koło 21.20000 – brawo ja!). Ile to będzie w Kelwinach?? No ile?

Co robić?

Jako urodzona sknera dbająca o budżet osóbka nie będę się wygłupiać i przecież po karnet na siłkę czy inne baseny nie pójdę. Poza tym tam i tak trzeba się rozebrać i świecić przed obcymi … wałeczkami … Nic z tego!

Rodzi się we mnie niezwykle genialny plan. Sama dla siebie pełna podziwu jestem jak ma inteligencja potrafi zaskoczyć. I to w sobotę? Rano?

Ubieram się zatem ciepło i ruszam w kierunku … schroniska dla zwierząt w mym mieście. Karmię mój egoizm, moje ego, podnoszę samoocenę jaka ja … pro zwierzęca , pro fit (nie mylić z profit) i takie tam inne pro 😉

Spaliłam 998 kalorii, przelazłam 12 km po lesie, w śniegu i po lodzie. I nie wydałam na to ani grosza! Ha!


Wersja … Ego 2 😉

Słysząc o akcji na zbliżające się „Walę w tynki” … w miejskim schronisku pomyślałam : „czemu nie”? Zamiast spać do 10.oo  i robić jakąś mało pożyteczną rzecz, może warto ruszyć tyłek i … zrobić coś dla braci mniejszych? I dla siebie … nie ukrywajmy. Bałam się ciut szczerze mówiąc, że mi łzy napłyną do oczu jak tylko zobaczę te wszystkie porzucone psiaki. Sprawdzić więc mogłam przy okazji jaki ze mnie twardziel.

Łez nie było. Była ogromna radocha, dużo śmiechu, miłości i wdzięczności. Były kilometry „merdania ogonem”, początkowej nieufności i szalonego biegu, a nawet wchodzenia mi na głowę! Pomyślałby kto, że dam sobie wejść na głowę! 😉

Ja oczywiście musiałam trafić na łobuza. Będek to totalny dzikus i szaleniec. Wyrywał początkowo niczym na wyścigu jakim (co oczywiste jeśli ktoś zna realia życia zwierzaków w schroniskach). Na szczęście w trakcie przechadzki nieco się uspokoił, a nawet zmęczył, szedł przy nodze … chwilami 😉 Trafił swój na swego … cóż rzec.

Sasza z kolei dużo spokojniejszy psiak, ale równie cudny, pełen ciepła i tej wspaniałej miłości psiej w oczach. Kto widział choć raz wdzięczność psa ten wie.

Ciężko było się rozstać.

I ja pełna wdzięczności za ten czas wróciłam do domu. Bo to dobra lekcja i dobrze spędzony czas.

A jako bonus … napotkane 2 sarny i jelonek. Przecudne i też budzące spore zainteresowanie spacerujących ze mną czworonogów.

Polecam!

eyes-dogs-wallpaper-1
zdjęcie z sieci
Reklamy

Autor: wmroku

Człowiekiem jestem ... a to już coś. Dla jednych dużo, dla drugich mało. Piszę ... z potrzeby. Pstrykam ... dla przyjemności. Zdjęcia, wpisy mojego autorstwa. Zatem uszanuj to Drogi Wizytatorze strony. ENDŻOJ

5 thoughts on “Z czystego egoizmu … (Będek i Sasza)”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s