Niezamierzona, krótka lekcja angielskiego.

Dzień jak co dzień. Poniedziałek. Zatem … dzień jak poniedziałek. Na szczęście słoneczny. Na horyzoncie jakieś ocieplenie podobno (niech się prognozy nie sprawdzą to … zostanę meteopsychopatką!! 😉 ) Przeżyć jakoś go trzeba było, a że z kinowej listy „chcę to zobaczyć” została mi „Jackie” do obejrzenia. To po pracy ( i obiedzie – obowiązkowo!!!) tup tup tup … miejscami ślizg, ślizg, a nawet ciap, ciap do kina żwawym krokiem.

OWtopik 😉

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem dość częstym gościem kinowej sali. Kilka razy w miesiącu mi się zdarza, jeśli oferta jest ciekawa. Mamy dziś 13 lutego, a ja zaliczyłam już (dopiero) 5 wizyt na sali kinowej – i nawet obejrzałam 5 filmów. 😉 Nie zjadłam ani grama popcornu, nie wypiłam ani ml coli – kiepski ze mnie kinoman 😉

Kiedy więc już wybieram się do kina – na film przychodzę 10 – 15 minut spóźniona. Spóźniona na reklamy bo na film w sam raz 😉 Siadam zwykle daleko od ludzi żeby mi chichotami, chrupaniem, smsowaniem i innymi zachowaniami typowego „miłośnika” sztuki filmowej nie przeszkadzali i wyłączam się na te kilkadziesiąt (plus, minus) minut.

Wtopiku … ponownie 😉

Wracam zatem. Seans 17:15. Wtuptuję na salę 17.28 (ciut za wcześnie). Już ciemności panują. Na „szczęście” podświetlane schody i reklama na ekranie pozwala nie zabić się po drodze. Mijam rozrchrupanych i rozgadanych widzów, dwie panie co niemiło zaskoczone są, że mam bilet na miejscu ich … kurtek (dam it – chciałam siedzieć daleko od ludzi!!! – i ich kurtek też! Siadam. Reklama … reklama … o film … nie … reklama filmu (polskiego! 😉 ) Reklama, reklama … film … zaczyna się. Zaczyna się coś długo. Pełno nazw tych co to dołożyli starań i kasy żebyśmy raczyli się Natalią Człowiek – Spodnie na ekranie 😉 I jest …

W oryginale? Bez napisów. Jest napis, nie ma … jest nie ma. Pół napisu … Myślę sobie spoko … nie czytam … się osłucham … W cenie biletu 1,5 godziny angielskiego. Mijają kolejne minuty. Czasem napisy są, czasem nie ma … O! Chyba ludzie skumali. Pan w kraciastej koszuli nie wytrzymał, ruszył do wyjścia żeby zainterweniować. Wrócił … 2 minuty.

Tadammm … Ekran gaśnie. Zaczynamy od nowa. W normalnym formacie, bez obciętej góry i dołu. Z pełnymi napisami. Zabrali lekcje angielskiego. Sknerusy!

images

Film … bez szału, można obejrzeć, można nie … Film … po prostu.

Reklamy

Autor: wmroku

Człowiekiem jestem ... a to już coś. Dla jednych dużo, dla drugich mało. Piszę ... z potrzeby. Pstrykam ... dla przyjemności. Zdjęcia, wpisy mojego autorstwa. Zatem uszanuj to Drogi Wizytatorze strony. ENDŻOJ

3 thoughts on “Niezamierzona, krótka lekcja angielskiego.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s