Spacer … (przez życie).

Nie należę do romantyczek. Z romantyzmem mi nie po drodze, nie do twarzy itd. Dziwne pewnie jak na kobietę, ale cóż. Raczej racjonalnie podchodzę do uczuć, relacji, związków. Nie na zimno, ale racjonalnie, spokojnie.

Mimo wszystko są rzeczy, które rozczulają mnie niezwykle i powodują, iż uśmiecham się chcąc nie chcąc. Jednym z takich widoków jest … para , starsza para trzymająca się za ręce. Uwielbiam patrzeć na starszych ludzi, którzy mimo wieku, starzenia się powłoki zewnętrznej, nadal patrzą na siebie tak jak wtedy gdy byli młodzi. Uwielbiam kiedy starsza pani trzyma starszego pana za rękę ( i na odwrót). Oj tak … zawsze młodzi i zawsze piękni.

Kiedyś na studiach padło pytanie „jak wyobrażamy sobie udany związek”? Moja odpowiedź: „Udany … kiedy po przeżyciu ze sobą kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, nadal patrzy się na tą osobę jak za pierwszym razem gdy poczuło się to „coś”. Gdy trzyma się ją za rękę tak jak wtedy gdy było się „pięknym i młodym”. Gdy o swoim ukochanym nie mówi się : „Moja stara”, „mój stary” , tylko „moje kochanie” (lub inne uznane za pieszczotliwe słówka 😉  ).

To jest udany związek. Gdzie mimo przeciwności, kłótni, wzlotów i upadków idzie się razem. Gdzie relacja jest pełna szacunku i współpracy.

Idealnie oddaje to dzisiejsza pogoda. Słońce, deszcz, grad, wiatr, błękitne niebo, granatowe niebo, słońce … Trzymają się za ręce … i idą … mimo pogody.

Racjonalne to prawda? I nic, a nic … romantyczne … 😉

160_F_66663097_BAG1G0GVRv5qmW4yCb6cabOx9ec7Kz7M

Reklamy

Autor: wmroku

Człowiekiem jestem ... a to już coś. Dla jednych dużo, dla drugich mało. Piszę ... z potrzeby. Pstrykam ... dla przyjemności. Zdjęcia, wpisy mojego autorstwa. Zatem uszanuj to Drogi Wizytatorze strony. ENDŻOJ

2 thoughts on “Spacer … (przez życie).”

  1. Najlepszego (idealnego) związku nie da się zdefiniować czy jakoś zręcznie opisać. Następuje to wtedy, gdy żaden z partnerów nie musi się starać o to, aby przypodobać się drugiej stronie – ta wygoda bycia sobą jest niewiarygodna i (paradoksalnie) właśnie zmienia człowieka na coś jeszcze lepszego. Bycie zaakceptowanym bezwarunkowo czyni człowieka spokojnym, pięknym, pożytecznym itd. Nie mówię, rzecz jasna, o osobnikach z patologiami społecznymi, którzy z pewnością nie będą bezwarunkowo zaakceptowani, ale o ludziach przeciętnych.

    Dużo swoich wad starałem się wyeliminować w ten czy inny sposób. Były te wady krytykowane przez moje kolejne partnerki, a ja się tych wad wstydziłem, walczyłem z nimi, ćwiczyłem bycie innym… Nie były to wady straszliwe, ale takie wstydliwe. Aż poznałem dziewczynę, która jakoś-tak magicznie spowodowała, że ten wstyd odszedł, że te niedociągnięcia moje nie powodowały u mnie stresu. A potem… A potem te wady same odeszły w siną dal, bez żadnego wysiłku z mojej strony. Nie wiem, co i jak ona robi, ale robi to wspaniale – do końca życia będę się z nią przechadzał, trzymając tą kochaną rękę w mojej dłoni…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s