O związkach … byłych

Przy jednej z głównych ulic mego miast, choć co złośliwsi twierdzą, że ma ono tylko jedną główną ulicę 😉 , znajduje się knajpka – bar – pijalnia piwa. Tam właściciel lub ktoś z obsługi od czasu do czasu raczy nas jakimś bardziej lub mniej śmiesznym tekstem zachęcającym do wstąpienia do przybytku Szwejka i napicia się złocistego napoju z pianką na … dwa palce.

„Pomysłowe Dobromiry” z czeskiej knajpy uraczyły nas więc takim o to napisem ” Piwo tak zimne jak serce Twojej ex”. Nie trudno się domyślić kto jest targetem dla Tfuurcufff.

Jednak jak to u mnie. Sytuacja z tych „nibynic” ma filozofującą naturę pobudza, gilgota i zachęca do wynaturzeń.

Związki, relacje są, zdarzają nam się. Czasem są trwalsze, czasem mniej. Najczęściej wcześniej czy później się kończą. Ot taki „człowieczy los”. Życie nauczyło mnie, że ludzie to istoty zawodne, że prędzej czy później na 99,9% ludzi się przejadę, w związku z tym , i w związkach z nimi ostrożna jestem bardzo. No, ale przecież jeśli pisze o … byłych to nie są to jakieś przypadkowe jednostki z góry skazane na pożarcie przez moje zimnosucze podejście do życia ;-).

Kit mam wciskać, że „rozstania nie bolą”, że „czas leczy rany”, że „nie był mnie godny”. Niby kit, a jednak racja – racja racjonalistki,  racja zaś złamanosercowej powie: „wal się”. Z doświadczenia wiem, że jeśli coś się kończy, to po to, żeby coś innego mogło się zacząć … niekoniecznie nowy związek, ale coś innego, nowego, czasem lepszego, a czasem nie. Jednak żyjemy by uczyć się na błędach, rozwijać się i podejmować własne decyzje zgadzając się na ich konsekwencje. Uszczegóławiając : nawet jeśli decyzji nie podejmiesz, to i tak konsekwencje tego jakieś będą, bo wbrew pozorom nicnierobienie jest : robieniem niczego 😉

Kiedy więc kończy się związek z drugim człowiekiem, nie rozdzieram szat, nie panikuję, nie boje się. Szkoda mi na to życia. Czasu mi szkoda.

Z żadnym osobnikiem, z którym łączyło mnie podobno to „coś” nie utrzymuję już kontaktu. Za każdym razem to ta druga osoba odcinała się całkowicie ode mnie.  Tak jest może nawet łatwiej. Nie wiem.  Ja chyba też nie miałabym potrzeby utrzymywania takiej relacji. Po co? Coś się skończyło i już. Trzeba zawsze swoje mniej lub bardziej przecierpieć itd. Jasna sprawa. Wcześniej czy później jednak odkryje się same korzyści.

Zatem mimo wszystko trzeba być wdzięcznym za kolejną lekcję życia, za to, że można się czegoś nauczyć, że można się dowiedzieć z kim się nie zadawać 😉 Nauka … całe życie. Trudne? Jak cholera! Wykonalne? Na pewno.

No to tyle na dziś. A jutro? Jutro napiszę co można zrobić żeby nie zwariować, jak serce byłego/byłej umarło dla nas. 😉

027

 

Reklamy

Autor: wmroku

Człowiekiem jestem ... a to już coś. Dla jednych dużo, dla drugich mało. Piszę ... z potrzeby. Pstrykam ... dla przyjemności. Zdjęcia, wpisy mojego autorstwa. Zatem uszanuj to Drogi Wizytatorze strony. ENDŻOJ

2 thoughts on “O związkach … byłych”

  1. podoba mi się zdanie „nawet jeśli decyzji nie podejmiesz, to i tak konsekwencje tego jakieś będą, bo wbrew pozorom nicnierobienie jest : robieniem niczego”. no właśnie.
    ja też uważam że to normalne po rozstaniu nie mieć kontaktu. Po co mieć ex wśród znajomych na fejsie? Trochę nie rozumiem. Żeby obczajać co u niego czy u niej, czy żeby się chwalić co u mnie? Uważam że to świadczy o jakimś niedomkniętym temacie, a świeżo po rozstaniu o jakimś wręcz rozdrapywaniu rany i nie pozwalania na jej zagojenie się. A co Ty uważasz?
    ps. czekam niecierpliwie na post który zapowiadasz 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa. Są osoby, które nie mają z tym problemu by zostać na koleżeńskiej stopie z byłym/byłą. Ja sama … jak pisałam, nie miałam okazji sprawdzić, bo moi byli sami relacji ze mną z różnych względów nie chcieli utrzymywać (podejrzewam, że taka ze mnie hetera 😉 ) . Myślę jednak, że najzdrowiej jest się odciąć. Rozstać najlepiej w zgodzie, nez pretensji itd. Żeby każde mogło żyć dalej. Nigdy też nie wiemy czy owym „chwaleniem” czy „obczajaniem” nie robimy komuś (i/lub sobie) krzywdy. 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s