(nie zawsze) wesoła twórczość · Zwyklak

Poniedziałek (łan – oł)

Podobno strasznie nielubiany jest. Jakby jego winą było, że się po niedzieli „ustawił”. Ktoś przecież musiał żeby porządek był zachowany. Porządek, równowaga. Żeby złapać się było czegoś, a nie w czarną dziurę po niedzieli i we wtorek „hyc”. Tak wiem, poniedziałek to czasem taka czarna dziura.

Dobry to dzień żeby przemyśleć, pomyśleć,  wymyślić i inne takie związane z naszą mózgownicą. Dobry jak każdy inny, dobry jak jeden jedyny.

DSC01899

Nie wiem czy wiecie, ale naukowcy badający ostatnio skład soli morskiej odkryli, że zawiera ona cząstki plastiku. Tak zaśmiecamy ten świat, że cali niedługo będziemy plastikowi. Hmm … w sumie. Niektórzy wyglądają i zachowują się jakby już byli więc co to za różnica? 😉 Sztuczność nasza powszednia rzec by można. Sztuczne usta, sztuczne włosy, sztuczne cycki, sztuczne uśmiechy, sztuczne uczucia, sztuczni ludzie. Plastikowy świat. Dziwne, że póki co odróżnić jeszcze można. Pewnie tylko dlatego, że to co nie jest z gumy lub plastiku kłuje w oczy … brzydotą. 😉 Wszak naturalne nie jest idealne. I to jest CU-DO-WNE!!!

I żeby nie było. Nie mam nic przeciwko wpychaniu sobie plastiku tu i ówdzie. Niech sobie każdy robi co mu się żywnie podoba dopóki innym nie szkodzi nic mi do tego. Co nie znaczy, że pomarudzić sobie nie mogę – mój blog w końcu, a kto „blogerce” zabroni??? Nikt … jeszcze.

Wracając do sztuczności. O ile ta cielesna mi .. wisi brzydko mówiąc (ale nie, że mam jakąś wiszącą sztuczność – bez takich nadinterpretacji!!!), o tyle sztuczność w zachowaniu, relacjach, uczuciach mierzi mnie niezmiernie. Cóż na to poradzić? Pogodzić się? Machnąć ręką? Przyjąć za normę? Nie da rady. Jakimś jestem przekornym i niepokornym stworzeniem co to woli odciąć się od umysłowych i uczuciowych „silikonów”, od plastikowych relacji. Szkoda mi czasu , szkoda mi życia, za mało go mam żeby pływać w tonach plastikowych uścisków, słów i gestów. Zgrabnie i powabnie (no dobra, aż tak to nie umiem), ale z cynicznym uśmieszkiem ( to umiem niemal zawodowo – szkoda, że nie chcą mi za to płacić) wyrzucam te wszystkie sztuczności do niszczarki, do kubła z napisem recykling. I czekam … staram się znaleźć sposób na przerobienie owej złej, plastikowej energii na pozytywne aspekty życia. To przede mną. Tego jeszcze nie umiem. Jeszcze!

Dobrego poniedziałku!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s