Jasna Strona Mroku · Lubię to! · Zwyklak

Nowa Nadzieja

Nigdy nie byłam miłośniczką hucznego kończenia starego i witania nowego. Presja, że coś trzeba, że gdzieś należy, że się musi, działa na mnie jak płachta na byka. Poza tym lubię robić po swojemu, a nie po czyjemuś. Skutecznie unikając sylwestrowych zabaw, zmuszania się żeby koniecznie dotrwać do północy, rozliczania z tym co było, planowania tego co będzie. Ludzie potrzebują grubych kresek, żegnania się z jednym, witania się z drugim. Upijania się alkoholem, marzeniami, planami, by obudzić się z kacem. Po co? Prawdziwie to ludzkie czy raczej wmówione społecznie i kulturowo?

Traktowanie życie jako pewnych rozdziałów jest chyba potrzebne człowiekowi. Myśl, że może zaczynać na nowo, że ma nowe szanse, okazje, że ma … Nadzieję! No właśnie. O nadzieję tu chodzi. Jeszcze dziś zapalę, mam nadzieję, że jutro rzucę. Jeszcze dziś zjem ciacho, jutro mam nadzieję, że przejdę na dietę. Jeszcze dziś … od jutra …. Zmienia się data, cały świat patrzy na nowe, może i człowiek chcę się ze starego w nowe przeobrazić.

Nadzieję mamy, że świat będzie lepszy, że będą nowe szanse, że jakoś się poukłada, że się zmieni. Nadzieja to piękna rzecz, choć nieco naiwna. Jak jednak żyć bez niej? Dopóki iskierka nadziei jest, to i może zdarzyć się wszystko. Problem lub szansa w tym, że samo to niewiele się może wydarzyć. Myślenie magiczne i czekanie. Można, bo nierobienie też ma swoje konsekwencje. Możemy też próbować coś robić tak jak chcemy bez gwarancji, że nam wyjdzie, ale z szansą, że poczucie mocy i wpływu możemy mieć przez jakiś czas. Możemy planować, wcielać plany w życie, by pod koniec roku robić kolejne podsumowania.

Nie lubię zgiełku i hałasu, które towarzyszą pożegnaniu starego roku, ale lubię ciszę i spokój poranka 1 stycznia. Świat śpi, odsypia, odpoczywa. Uwielbiam. Wyspać się, piżamować jak najdłużej, zjeść sałatkę ziemniaczaną, posłuchać koncertu z Wiednia. To lubię. Nie ma pośpiechu, szału wyprzedaży i gonitwy za codziennością, jest … normalność, która normą jednak nie jest. Może dlatego tak to doceniam. Spokoju zatem i zdrowia, całą resztę można wypracować, wyszarpać od świata albo wygrać z … losem. Dobrego, czego wam trzeba, nawet jeśli o tym nie wiecie. Życia jedynego w swoim rodzaju, świata dla wszystkich. Dobrego, wspaniałego, najlepszego. Ile będzie nowego w nowym, starego w nowym, ludzkiego w nowym zależy już tylko od nas.

nowyrokblog

6 myśli na temat “Nowa Nadzieja

  1. Też lubię „piżamować” i rozkoszować się wolnym dniem w znaczeniu: „nic nie muszę”. Robię sobie wolne od wszystkich codziennych obowiązków 🙂
    „Nowy Rok”, świętowano dawno temu, jako wyraz radości/szczęścia, że udało się przeżyć,bez „głodu, wojny i pomoru”. Z czasem powstała tradycja/zwyczaj i nikt nie myśli: o co w tym bałaganie chodzi ?
    pozdrawiam:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s