Jasna Strona Mroku · Kino, Film · Lubię to! · WMroku

Nominacje oscarowe moimi oczami i słowami

Ogłoszono dziś nominacje do Oscarów. Nagroda uznawana za najbardziej prestiżową w świecie filmowym. Tak jak Stany Zjednoczone postrzegane są przez wielu za największe, najwspanialsze mocarstwo świata, taka samo nagrody przyznawane przez członków Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej przez wielu uznawane jest są za najważniejszą nagrodę filmową świata. Fakt, że to amerykański przemysł filmowy uznawany jest za ten najlepszy, najbardziej rozwinięty i najbogatszy, sprawia, że wielu przyciąga sam tytuł „zdobywca Oscara”, „nominowany do Oscara”. Założę się o dużą kawę, że wraz z ogłoszeniem nominacji zwiększy się zarówno ilość osób w kinach na nominowanych filmach, jak i ilość wyszukiwanych tytułów w internecie, zwłaszcza tych, których już w kinach nie ma. Bez wątpienia otrzymanie tej nagrody daje nie tylko artystyczną nieśmiertelność i zapisanie się w  historii kina, ale przez wielu  uważana za przepustkę do filmowej krainy mlekiem i miodem płynącej, z gigantyczną ilością kontraktów reklamowych, sławy, pieniędzy i uznania. Dla twórców mniej znanych i tych spoza „juesej” jest to przepustka do wyśnionego i wymarzonego przez filmowców Hollywood.

Szczerze i otwarcie przyznaję, iż sama do tych nagród z dystansem podchodzę. Jak zresztą do wszystkich innych. Zawsze z tyłu głowy mam myśli o tym, że przecież nie wybiera się tu rzeczywiście najlepszego filmu ze wszystkich jakie powstały w tym roku, że wybór ten naznaczony jest sytuacją na świecie, tą polityczną, społeczną,  a także układami, układzikami i znajomościami.  Często nad artyzmem  górę bierze poprawność polityczna, chęć zamanifestowania czegoś. I o ile uważam, że kino, film jako sztuka, jako przekaz taką rolę między innymi pełnić powinien, tak przyznawanie nagród zgodnie z tym kluczem cóż … Zdaję sobie sprawę po co, ale średnio mi się to podoba.

Większość z oscarowych filmów była w polskich kinach lub jest do obejrzenia na platformach streamingowych, część z nich dopiero będzie do obejrzenia. Zatem biegnijcie do kina, przed telewizor lub komputer żeby wiedzieć co w wielkim filmowym świecie piszczy. Ja większość z nich już obejrzałam w trakcie minionego roku i na początku tego nowego. Nadmienię tylko, iż nie licząc tych w tv i internecie lub na różnego rodzaju nośnikach w kinie w 2019 roku obejrzałam ponad 90 filmów, także mogę co nieco wiedzieć i chętnie się tą wiedzą podzielę.

Przedstawię zatem moje spojrzenie na nominowane filmy. Kierować się będę własnym gustem, a także odczuciami i przeżyciami jakie towarzyszyły mi podczas lub po oglądaniu filmu. To co we mnie film wyzwala lub co zostaje we mnie po seansie, dla mnie wyznacznikiem jego wartości. Taki ze mnie zjadacz filmów, co także delektować się nimi lubi i umie.

Zacznę może od tych filmów, które mają na swoim koncie najwięcej nominacji. Ocenię je w skali 1-10, pamiętać jednak należy, że oceniam je nie w stosunku do siebie nawzajem, tylko jako odrębne filmy, w  swojej kategorii, nie należy w żadnej mierze ocen tych porównywać. 😉

11 nominacji –  „Joker” w reżyserii Todda Philipsa – sam film mnie nie porwał. Zrozumiałam go, obejrzałam, ale nie było to dla mnie żadne przeżycie. Czytając jak to ludzie mdleli, wychodzili w trakcie seansu i nie byli w stanie obejrzeć go do końca spodziewałam się naprawdę czegoś mocnego. Dostałam zupełnie inne niż standardowe spojrzenie na komiksową postać, którą znam bardzo dobrze z racji mego uwielbienia dla komiksów, universum i postaci Człowieka – Nietoperza. Dla mnie kawałek dobrego kina, ale nie wybitnego. Nie dowiedziałam się nic nowego o społeczeństwie, rozwoju jednostki patologicznej czy psychopatycznej  i relacjach międzyludzkich. Bardzo dobra rola Joaquina Phoenixa. Chory człowiek w chorym społeczeństwie i co z tego wyniknąć może. I pytanie : Kto tu tak naprawdę jest szalony, bo może niekoniecznie szaleniec. 7,5/10.

10 nominacji – ” The Irishman”. Nakręcony za pieniądze Netflixa film o śmierci, przemijaniu i odchodzeniu. Za kamerą legenda kina, niemłody reżysera, ale nadal w bardzo dobrej filmowej formie. Kawał gangsterskiego kina, nakręcony w starym stylu. Taki film mógłby spokojnie powstać 10 czy 20 lat temu. Ponad 3 godzinny film, który jednak wcale się nie dłuży. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że niektórzy dzielą sobie ten film na odcinki niczym serial. Z minusów, o których muszę wspomnieć – koszmarne efekty specjalne. Odmładzanie postaci komputerowo zawieśmy na kołku póki naprawdę nie będzie to robione na najwyższym poziomie. Smutny film o rozliczeniu z przeszłością, i o tym , że na każdego jego pora przyjdzie, to pewne. 7/10

10 nominacji – „Once Upon a Time … in Hollywood” – hołd złożony niewinnym latom fabryki snów przez Quentina Tarantino. Pokazanie świata jakiego już nie ma i nie będzie. Pełnego radości, naiwności i swobody, gdzie gwiazdy kina były częścią normalnego świata, gdzie nikt specjalnie przed nikim się nie chował. Świetne dramatyczne sceny przeplatane z typowym dla Tarantino humorem. Scena rozmowy Ricka Daltona z Trudi Fraser – złoto! Blisko 3 godziny świetnej zabawy konwencją, nawiązaniami do wielu filmów i postaci, przy okazji liźnięcie kawałka pięknej historii kina. 7/10

10 nominacji – „1917” – póki co nie miałam okazji go widzieć, gdyż polska premiera 24 stycznia. Obejrzę i na pewno się wypowiem.

6 nominacji – „Historia małżeńska” – kolejna netflixowa produkcja doceniona przez krytyków i widzów. Mnie ten film nie porwał wcale, nawet mnie nie ruszył. Bardzo dobrze zagrana historia rozpadu związku między mężem i żoną. Zagrana. Właśnie. Nie czułam w tym autentyczności. Zachowania bohaterów czasem wydawały mi się tak nielogiczne, tak egoistyczne. Ciągle miałam wrażenie, że dla głównych bohaterów największym problemem i przeszkodą jest dziecko, które mają, a oni sami jedyne czego chcą to spełniać się zawodowo. Moje wnętrze kompletnie się nawet nie poruszyło. Fakt, scena kłótni Driver – Johansson – świetna, ale poza tym? Dla mnie wydmuszka. Niestety 5/10.

6 nominacji – „Jojo Rabbit” – reżyser  Taika Waititi. Jego kini to zdecydowanie to co mi w duszy gra. Humor, sposób opowiadania historii. Tak! Świetny, mądry film. Podejście do wojny i wojennego świata pokazane z perspektywy dzieciaka uważającego się za nazistę, a który o wojnie, holokauście, prawdziwym życiu  wie tyle co ja o fizyce kwantowej, a może nawet mniej. Świetne dialogi, muzyka i scenografia. Reżyser jako wymyślony przyjaciel głównego bohatera – Adolf H. bezbłędny. Pokazanie wojny w bardzo niepolski sposób, ale mam nadzieję, że przekona do siebie widzów, którzy zrozumieją przesłanie tego filmu, a pierwszy rzut oka absurdalnego i może dla niektórych wręcz obrazoburczego. 8,5/10.

6 nominacji – „Parasite” – południowokoreański fenomen nagrodzony Złotą Palmą, Złotym Globem i kilkoma innymi nagrodami. Rzecz o podziałach klasowych, ambicji i dążeniu do celu w świecie gdzie niemal wszystko ważniejsze jest od człowieka. W nieco absurdalnym i śmiesznym anturażu dostajemy smutna historię rodzinną o tym, iż to cel czasem przesłania bycie człowiekiem. Świetne zdjęcia. Pięknie pokazana dysproporcja i rozwarstwienie społeczne. Humor nie za bardzo przydał mi do gustu, choć było kilka scen, gdzie naprawdę się uśmiałam, nie wstrząsnął jednak mną, nie zaszokował mnie. Może za dobrze znam ludzi, a może za dużo w socjologii i psychologii siedzę, żeby mogło mnie tu coś zdziwić. Nie podzielam zatem ochów i achów choć uważam, że na pewno warto zobaczyć i wyrobić sobie zdanie samemu. 6,5/10

To wszystkie filmu z największą liczbą nominacji. Przede mną jeszcze do obejrzenia wspomniany już „1917”, a także: ” Małe kobietki”, ” Harriet”, ” Richard Jewell” , „Honeyland”, „Le Miserables”.

Spoglądając na nominacje pozwolę sobie napisać także kilka słów o kilku innych filmach, które dane mi było zobaczyć. 😉

„Ford vs Ferrari”lub „Le Mans 66”  – dynamiczna, sportowa historia z rykiem silników w tle, a nawet na pierwszym planie. Genialnie nakręcone, pokazane i zmontowane, świetna muzyka, zdjęcia i kreacje aktorskie, zwłaszcza Christiana Bale’a. Dla miłośników kina sportowego pozycja obowiązkowa, podobnie zresztą jak dla fanów dobrego kina. Świetna rozrywka. 8,5/10

„Pain and Glory” ” – szczerze życzę Antonio Banderasowi oscara za tą rolę. „Kupił” mnie w tym filmie całkowicie, zahipnotyzował i kinowo rozkochał, czego kompletnie bym się nie spodziewała. Chłop gra i wygląda świetnie w każdej minucie sceny, w której się pojawia. Film nie dla każdego, ale piękny, artystyczny, smutny. Jeśli robić kino dla przeżyć, i po to żeby widzów poruszyć to właśnie to jest kwintesencja takiego kina. Przynajmniej na moją wrażliwość. 9/10

„Judy” – skrojona pod Akademię i Hollywood historia o legendzie kina Judy Garland. Sam film mnie nie porwał, ale rola Renée Zellweger, uważam, że oscarowa. Smutna prawda o przemyśle filmowym i rozrywkowym, o tym, że nic za darmo w życiu nie ma i o cenie jaką przychodzi zapłacić za uwielbienie i sławę. Film 5/10, Renée Zellweger 9/10.

„Bombshell” – historia skandalu z udziałem szefa stacji Fox News, który wybuchł wraz z ujawnieniem faktów dotyczących molestowania, mobbingu i wykorzystywania pozycji wobec zatrudnianych tam kobiet. Ważny temat bardzo słabo zagrany i potraktowany po macoszemu. Raczej na długo nie zapamiętam tego tytułu, no chyba, że za sprawą … zmasakrowanej operacjami twarzy, niegdyś przepięknej Nicole Kidman. 5/10

„Lighthouse” – cieszy mnie przeogromnie, iż film Roberta Eggersa dostrzeżony został. Za zdjęcia nominacja mam nadzieję, że skończy się przyznaniem statuetki. Specyficzny to film. Czarno – biały, w formacie niemal kwadratu. Piękne światło, specyficzna atmosfera, genialna gra aktorska Dafoe – Pattinson i historia, która interpretować można na wiele sposobów, takie dania filmowe uwielbiam i smakuję z rozkoszą. 8,5/10

„Dwóch papieży” – film o … spotkaniu. O spotkaniu dwóch osób. W tym wypadku akurat obecnego i przyszłego papieża, ale uniwersalnie rzecz biorąc spotkanie to dwóch światów, opowieść, że można pięknie się różnić i cudnie ze sobą rozmawiać, uczyć się od siebie. Abstrahując od warstwy religijnej, to film o ludziach jest po prostu. Dobry film, że świetnymi kreacjami aktorskimi. Pryce i Hopkins dają popis, aż się chce cmokać z zadowolenia. 😉  7,5/10

„Na noże” – ktoś według mnie trafnie powiedział o tym filmie ” dekonstrukcja kryminału”. Lepiej bym tego nie opisała. Kryminalna zagadka, detektyw, i wielu podejrzanych. Zabawa gwarantowana, choć dla mnie zbyt przewidywalnie – czyżby za dużo przeczytanych i obejrzanych kryminałów w życiu? 7/10

A i zapomniałabym … polskie „Boże Ciało” – mądry film o tym czym jest tak naprawdę wiara, o tym jak hipokryzja i nienawiść ludzi zaślepia. Dobra, prosta historia o człowieku, jego poszukiwaniu swojego miejsca w świecie i potrzebie bycia dla innych. O tym także jak rola społeczna nas określa i umie nas sobie podporządkować, a nawet wytresować zgodnie z oczekiwaniami innych. 7,5/10

Pozostałe filmy jak najnowsze Gwiezdne Wojny, Avengersi, Czarownica czy Ad Astra także warto zobaczyć, nie będę się już jednak o nich tu rozpisywać. „Króla Lwa” można sobie zdecydowanie podarować. 😉

Cieszą mnie też bardzo nominacje dla animacji „Klaus”, „Missing Link” i „J’ai perdu mon corps” – mam nadzieję, że któryś z tych filmów zgarnie statuetkę. Pozostałe … czwarta część Toy Story rozczarowała mnie bardzo, powrót i rozstanie ze Czarną Furią – Szczerbatkiem i spółką całkiem w porządku, ale mam nadzieję, że wreszcie ktoś inny zostanie dostrzeżony i doceniony.

Takie moje spojrzenie i „chciejstwo”. Jak będzie okaże się 9 lutego. Czy będę oglądać? Nieee. Zdecydowanie nie. Ostatnia gala jaka była przeze mnie oglądana to rok 2004 , kiedy wynudziłam się oscarowo już chyba za wszystkie czasy. Jakoś oglądnie tego typu imprez nie należy do moich ulubionych czynności, a skrót czy przemówienia można sobie w internecie znaleźć już na drugi dzień, jeśli kogoś to interesuje. Dla mnie zdecydowanie bardziej interesujące od przyznawania nagród za filmy, są same filmy i przy tym pozostanę. Życząc sobie i wam jak największej ilości bardzo dobrych filmów.

blog oscary

11 myśli na temat “Nominacje oscarowe moimi oczami i słowami

    1. Zdecydowanie brakuje! Jasne było, że porównywany będzie ten film z „Bohemian Rhapsody” i pewnie dlatego go nie zauważono niestety, choć dla mnie „Rocketman” jest dużo lepszy, a rola Tarona to złoto! 🙂 Dziękuję za przypomnienie! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Czy według Twojego „gustu, odczuć i przeżyć” żaden film nie zasłużył na 10 albo chociaż 9 pkt ?
        Ciekawe, czy krytycy (filmowi,teatralni,muzyczni itp.) przenoszą ten punkt widzenia do życia osobistego/rodzinnego?
        pozdrawiam 🙂

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s