Kino, Film · Nie lubię!! · WMroku · Z pamiętnika WMrokuLudka · Z przymrużeniem oczka

O śniegu i popcornie, za i przeciw

Mamy 19 stycznia. Palec do budki kto widział tej zimy śnieg. Taki prawdziwy, i żeby go było z 15 cm co najmniej, i do tego mróz. Zima może obraziła się i miała dość, że w kółko drogowcy są nią zaskoczeni? I sobie poszła, a nawet nie przyszła? Niektórzy mówią, że ocieplenie klimatu to bujda na resorach. Podważają fakty i badania. Może wystarczyłoby obserwować miejsce, w którym się żyje. Ja mieszkam na zachodzie Polski. Nie jest to zatem biegun zimna. Jestem mniej więcej w połowie życia (statystycznie). Urodziłam się w latach osiemdziesiątych – dwudziestego wieku. 😉 Pamiętam … zimę. Pamiętam jak od listopada do lutego niemal cały czas był mróz, z lekkimi epizodami odwilży. Pamiętam jak sypało śniegiem, jak człowiek martwił się czy sobie nogi na śliskim chodniku nie złamie. Ba, pamiętam jak zaliczyłam „kevina” z moją siostrą, a kiedyś nawet tygodniami chodziłam ze zbitą kością ogonową, gdyż schody były oblodzone. Pamiętam zjeżdżanie na sankach, lepienie bałwanów. Pamiętam myśli „kiedy wreszcie ten śnieg stopnieje”, a po jego stopieniu żal, że tak na roztopy czekałam, gdy na wierzch zaczęły wychodzić pozostałości po spacerach mieszkańców z psami. Oblepione śniegiem gałęzie nie przez godziny czy dni, ale tygodnie. Trzeszczący pod stopami śnieg i -10 stopni w dzień.  Zimę pamiętam. Jeśli w ciągu kilku lat mojego życia zima zniknęła całkowicie, to uruchamiając wyobraźnię, za kilka lat zimowe ubrania mogą się nie przydać wcale. Co w tym złego, że nie ma zimy? Zaoszczędzimy na ogrzewaniu, zmiana opon nie będzie potrzebna, mniej ludzi zamarznie, wszystkim szybciej i cieplej czas zleci do wiosny. Do wiosny? Może jej nie być. Do maja może być 10 stopni, potem na chwilę 15, a w czerwcu przyjdą tropiki i 40 stopni będzie. Śniegu nie ma, nie będzie się miało co topić i rzek zasilać, ziemia warstwy ochronnej i wody nie dostanie. To co z mrozem miało zostać wybite, jak choroby i owady, przetrwa, rozmnoży się jeszcze bardziej i żyć sobie będzie jak pączek w maśle. A to tylko kilka lokalnych skutków. Globalnie nawet wolę nie wymieniać. Nie zamierzam wykładu o ociepleniu jego i skutkach robić. W dobie internetu można sobie znaleźć jak kogoś to interesuje, książek też na ten temat nie brakuje. Bardziej chodzi mi o to, że jeszcze kilka lat temu mówiono, iż mamy dbać o planetę, bo przyszłe pokolenia nie będą miały gdzie żyć. Dziś może się okazać, że to nie jest kwestia przyszłych pokoleń, ale naszej i to niedalekiej przyszłości. Przyszłości, gdzie czeka nas walka, a może wojna o wodę, jedzenie i ziemię do życia. Dzieci śnieg będą znały jedynie ze zdjęć, filmów i opowieści, a jedyny na jaki będą mogły liczyć to sztucznie produkowany na stokach narciarskich lub „artystyczny” z popcornu, którego można użyć do zrobienia łańcucha na choinkę lub, który ma udawać śnieg na obrazkach.


 

I tu płynnie … lub nie 😉 przechodzimy do drugiego bohatera dnia dzisiejszego. W końcu i śnieg, i popcorn jest biały,  a czasem nawet biało – żółty. ;-). Lubicie popcorn? Ja lubię! Domowy. Jestem jak już wiadomo z informacji powyżej. jestem osobą w wieku 30+, w związku z tym nie jestem pokoleniem fast foodu, przynajmniej jeśli chodzi o dzieciństwo. Popcorn to dla mnie (uwaga, krótki kulinaria): garnek z wlanym olejem na spodzie, do którego wrzuca się ziarna kukurydzy, garnek przykrywa pokrywką i czeka. Kiedy intensywne strzelanie w garnku się zakończy można pałaszować.

W domu! Nie w kinie! Nie cierpię jak ludzie chrupią mi popcornem lub innym nachosem nad głową. Wygłodniali tacy do kina przychodzą czy głodni się robią? Kultura taka. Kina+popcorn+napój ze słomką. Tiaaa, dla niektórych konieczność. Odgłosy chrupania, szurania, ciamkania, mlaskania i siorbania między dialogami. „Uwielbiam”! „Miłość” ta do wielkiego kinowego żarcia dziś jest jeszcze większa, gdyż z racji „dnia popcornu” multipleksy promocje na szamkę popcornową zrobiły. Juuuuhuuu … krzyczy mój wewnętrzny cynik, mający ochotę ludziom wykład o braku wychowania zrobić. Doskonale rozumiem amerykański sposób spożywania kultury i to jakie to niby jest cool, i to, że ja jestem konserwą kinową jestem. co do kina film przychodzi oglądać. Dzięki bogom, że w teatrze, filharmonii i podczas innych występów na żywo nie są dozwolone takie uciechy. Jeszcze. Kto wie czy za jakiś czas, ludzie obrzucać aktorów czy artystów występujących na żywo spuchniętą kukurydzą nie będą. Nic mnie już nie zdziwi. Zirytuje, zdenerwuje, z równowagi być może wyprowadzi, uczucie żalu we mnie wzbudzając, i tęsknoty,  za życiem ze śniegiem i bez popcornu w kinie.

 

DSCN0644

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s