absurd · WMroku · Z pamiętnika WMrokuLudka · Z przymrużeniem oczka

Skutki dnia wczorajszego

Obudziłam się z dziwnie obolałą twarzą. Po porannej toalecie było jeszcze gorzej. Skóra twarzy piekła jakbym wczoraj zasnęła na słońcu (bez filtra!) i obudziła się po kilku dobrych godzinach. Twarz w dotyku jak … stara rzodkiewka. Ha! Dotykaliście kiedyś? Takie dziwne gąbczaste cosik, dodatkowo zamiast gładkiej, równej powierzchni, wyczuwane pod palcami wgłębienia i wypustki. Czyżbym w nocy zamieniła się w Davy’ego Jonesa? Lustereczko powiedz przecie … „ulala” jak powiedziałby francuski arystokrata – plamy, cała twarz w czerwonych plamach. Nadmienić należy, iż śmiało zaliczyć można mnie do chorobowych dziwolągów.  Mnie nie rusza grypa, zapalenie spojówek czy rwa kulszowa. Mi musi zawsze być coś nietypowego, co nawet dla House’a byłoby zagadką. No nic. Myślę sobie: minie. Zawsze mija. Prędzej czy później. Mimo wszystko próbuję znaleźć przyczynę. Zjadałam coś wczoraj, wypiłam? Nie, nie przypominam sobie nic nietypowego. Pamiętam jedynie, że już wieczorem twarz nieco mnie piekła, ale pomyślałam, że to od zimnego powietrza albo … ode mnie po prostu. Ja tak mam i już! Mało czasu człowiek ma na poranne rozkminianie, bo życie nie czeka, a obowiązki wzywają. Porzucam więc myśli o przyczynach co skutki bolesne wywołały i zabieram się za maskowanie. Przecież nie wyjdę tak do ludzi. Ałłłaaa … bolesne, ale udane maskowanie. Wyglądam całkiem normalnie. Jak na mnie rzecz jasna. Zajmuję się zatem rzeczami, którymi zająć się należy. Pieczenie i ból ustępują więc zapominam na chwilę.

Zgodnie z odwiecznymi prawami natury – chcesz sobie coś przypomnieć, to przestań o tym myśleć. Bingo! Hura! Eureka! Wraca do mnie zdarzenie dnia wczorajszego co konsekwencje swoje ma dziś.

„Noc już była, północ zgoła” – jak napisałby… no właśnie, kto? Ja wiem, bo to mój ukochany pisarz, ale to dla Ciebie czytelniku zadanie takie.

Właściwie to wieczór był. Wróciłam właśnie do domu i postanowiłam wymienić wkład w dyfuzorze zapachowym jaki stoi u mnie w przedpokoju (lub w korytarzu – wiedzieliście, że niektórzy na przedpokój mówią korytarz? 😉 … ale do brzeguu!!!). Niewielkie białe pudełko otwierane od góry poprzez naciśniecie guzika. Prościzna. robiłam to dziesiątki razy. Otwieram pudełko, wkładam zapas i myślę „ciekawe jak pachnie?”… o zgrozo za chwilę miałam się przekonać o tym organoleptycznie. Zamykam pudełko i „auć”, przytrzaskuję sobie opuszek palca serdecznego prawej ręki. Zakleszczona skóra, ból. Lewą ręką próbuję wydostać palec, naciskam guzik z nadzieją na uwolnienie. Dyfuzor skutecznie jednak zablokował się. W tak zwanym międzyczasie przypominam sobie, że rozpylacz ten po załadowaniu i zamknięciu w przeciągu kilkunastu sekund wypuszcza pachnącą mgiełkę. Już wiecie co dalej? No właśnie. Myśl ” zaraz pryśnie Ci w twarz” – jakkolwiek by to nie brzmiało – pojawia mi się w mózgu niczym jakieś naukowe odkrycie. Uzmysłowienie sobie nieuchronności tego co za chwilę się stanie. A może uda mi się wyciągnąć rękę zanim dostanę w … ryj zapachem świeżości. Psssiiikkk. Mgiełka strzela mi w oczy i na twarz, sekundę później udaje mi się otworzyć pudełko i uwolnić skatowaną rękę. Ot, i cała historyja, z naciskiem na ryja. Serio? Czy ktoś jeszcze ma takie przypadki, czy to ja jestem … dziwna, a może za bardzo przykładam wagę do takich rzeczy? W sumie to miałam szczęście. Już nie boli, oczy nie ucierpiały, a paluch pozwala pisać te słowa więc nic strasznego się nie stało. Z perspektywy stało się coś … śmiesznego. Charlie Chaplin byłby dumny.

Pamiętajcie! Najwięcej wypadków zdarza się w domu! Spokojnego popołudnia, a w razie gdybyśmy się nie „widzieli”, to wieczoru i nocy też.

DSC03440

 

7 myśli na temat “Skutki dnia wczorajszego

  1. Nie cierpię tych dyfuzorow. Gardło mnie po nich boli. W domu rodzinnym mama ma w każdym pomieszczeniu coś. Wszystko dezakyzuje lub wynosze. Głowa boli. Gardło piecze. Bleh. W moim domu nie mam żadnych zapachów.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s