Kino, Film · psychologia · socjologia · WMroku

Pożegnalne kłamstewko zmusza do przemyśleń

Wróciłam właśnie z kina, z filmu znaczy. Podobno jedni chodzą do kina, a inni na film. 😉 Ja chodzę do kina na film. Takie 2 w 1 niczym szampon z odżywką. Nie o tym jednak będzie tutaj. Chiński film, a właściwie chińsko – amerykański. Tytuł „The Farewell”. Polski tytuł „Kłamstewko”.

Kiedy myślę o filmach i „ocenianiu” ich, to chyba głównym wyznacznikiem jest u mnie: wartościowe i niewartościowe. Wartością może być zabawa, poznania wizualne, nauka, skłonienie mnie do przemyśleń, emocje jakie po sobie zostawia itd. itp. Chętnie wypowiadam się o tym jaki był film, jakie zdjęcia, muzyka, scenariusz i reżyseria, czy aktorzy dobrze swoje role zagrali. Wszystkie te aspekty są oczywiście ważne i warto o nich pisać i dyskutować. Dla mnie jednak wartością jest to czy coś poczułam, czy coś mnie „ruszyło”, czy struny mojej duszy drgnęły. Po wyjściu z kina lub obejrzeniu filmu, bo przecież oglądać można nie tylko w kinie, dobrze, i warto mieć poczucie, że nie był to czas zmarnowany. Mój dziś w kinie nie był, gdyż skłonił mnie do pewnej refleksji, a nawet poddał w wątpliwość coś, co do czego człowiek był święcie przekonany.

Zacznę od nakreślenia fabuły. Rozrzucona po kilku krajach rodzina spotyka się pod naprędce wymyślonym pretekstem – ślubem, by ostatni raz zobaczyć, i  pożegnać się z umierającą na ciężką chorobę, i nic o tym niewiedzącą babcią.Komedia. Dramat. Komediodramat choć ja po raz kolejny przekonałam się, że wschodnie poczucie humoru nie jest moim poczuciem humoru. 😉

Starcie. Zderzenie. O tym jest ten film. Jednostka kontra społeczeństwo. Rodzina kontra pojedynczy jej członek. Prawda kontra kłamstwo. Wschód kontra zachód. Ja kontra Ty. Ciekawe. Nie tylko filmowo, ale też psychologicznie, socjologicznie, kulturowo.

Zastanówmy się nad tym więc. Dowiadujemy się, że ktoś nam bliski zachorował na śmiertelną chorobę i niewiele mu już zostało czasu – tak mówią lekarze. Czy powinniśmy powiedzieć o tym choremu? Czy kłamstwem będzie niepowiedzenie? Czy okrucieństwem będzie powiedzenie? A może na odwrót? Czy jeśli wiemy (powiedzmy, że z kimś rozmawialiśmy na ten temat) , że ta osoba chciałaby lub nie wiedzieć, to czy powinniśmy zachować się zgodnie z tym co wiemy? Przecież czasem ludzie w obliczu spraw ostatecznych zmieniają zdanie. Czy to w ogóle jest nasze zadanie żeby mówić komuś, że umrze?Czy mamy prawo do tego żeby innym mówić takie rzeczy, a może obowiązek by mówić lub nie?  Czy ja bym chciał wiedzieć lub żeby mi powiedziano, a w związku z tym czy mogę swoja miarą w tej kwestii mierzyć? Czy zdanie lekarza można za oczywistość wziąć? Przecież nie jest to żaden pewnik. Kto jest w stanie przewidzieć datę śmierci swoją lub czyjąś? Może powiedzenie odbierze komuś nadzieję, albo zachęci do walki o zdrowie. Może niepowiedzenie przedłuży komuś życie albo sprawi, że pogarszający się stan zdrowia sam chorego zmusi do podejrzeń?

Tyle pytań. Zatrzymać śmierci się nie da. A czasu i godziny nie znamy. Możemy umrzeć za chwilę. Ludzie żyją jakby byli nieśmiertelni i jakby nieśmiertelni byli ich bliscy. Zdążę do niego pójść … kiedyś. Zdążę z nim pogadać  … w przyszłym roku. Zajmujemy się mało ważnymi rzeczami, gonimy za czymś co zniknąć może w sekundę. Ludzie, relacje, bliskość, czas z tymi, których kochamy. To się liczy. I nie chodzi mi wcale by rezygnować z siebie, ze swojego życia, planów, ale by usiąść i zastanowić się nad tym, co dla nas jako człowieka, jest naprawdę ważne, jakie ma się w życiu priorytety. Umrę ja. Umrzesz i Ty. Moi wszyscy bliscy, Twoi. Nie ma takiej mocy we wszechświecie, która jest w stanie zatrzymać umieranie, bo umieramy od samego początku.  Potrzebna choroba, lekarz, drugi człowiek żeby nam o naszej śmiertelności przypominać? Czy gdybyś dziś dowiedział się kiedy umrzesz, zmieniłbyś coś? Wszystko? Żyłbyś inaczej? Jeśli tak, to może … nie warto czekać? Na lepszy czas, na inny czas, na wyrok, który tak naprawdę każdy już ma.

Nie napisze co sama o tym myślę, choć chyba i tak napisałam. 😉 Zostawię Ci jednak czytelniku szerokie pole do myślenia. Jedyna refleksja jaką się chętnie podzielę i jest ona wynikiem mojego doświadczenia to taka, żeby żyć w taki sposób, by w momencie swojego lub czyjegoś umierania, nie żałować, że się nie zdążyło i nie miało czasu.  Czas jest zawsze, i każdy ma dokładnie 24 godziny  (ha! pomyśl sobie o jakimś swoim bohaterze, autorytecie, idolu i wyobraź sobie, że … on ma dokładnie takie same 24 godziny do wykorzystania!). O czasie pisałam już o zresztą ( tu ).

Film polecam. Nie tylko żeby do przemyśleń na ten temat skłonić, ale by zobaczyć jak się robi kino poza „fabryką snów” i Europą, a także by zobaczyć co nas łączy, a co dzieli z innymi kulturami.

7

6 myśli na temat “Pożegnalne kłamstewko zmusza do przemyśleń

  1. Piękny Twój wpis – pobudzający nad pochyleniem się nad naszym życiem i relacjami, naszą wrażliwością na otaczających nas bliskich i tych „dalszych”.
    Dwudziestego czwartego stycznia minęło pięć i pół roku, odkąd jestem sam – Magdalenka odeszła.
    Lekarze przewidywali jeden do trzech miesięcy życia – nie mam pojęcia kto ich tego uczy, żeby wydawali wyroki śmierci???!!!
    Magdalenka żyła TRZY LATA, DWA MIESIĄCE I JEDENAŚCIE DNI i pracowała przez kolejnych TRZYDZIEŚCI MIESIĘCY!!!
    Przez pół roku od diagnozy nowotworu nie chciała znać wyników badań, to była wiedza tylko dla mnie. Póżniej znalazła wsparcie w Panu Bogu i modlitwie,( to nie znaczy, że to jest uniwersalny sposób) odeszła, gdy była już zmęczona walką z chorobą.
    Pozdrawiam:)
    P.S. A może lepszy byłby „nick” „Z mroku do światła”

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pozdrawiam również i dziękuję za piękny komentarz i przeczytanie moim „wypocin” 😉 Myślę, że owo „wmroku” można na różne sposoby interpretować, i dlatego jest właśnie tak 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. „Wmroku” – w „cieniu” Junga, przeciwstawić się „personie”, jako „animus”…”anima” ?
        Ciekawe 🙂
        Pozdrawiam:)

        Polubione przez 1 osoba

      2. Owo „ciekawie” właśnie ciekawym jest! Dopóki człowiek ciekawy i człowiek człowieka ciekawy, to znaczy, że ten świat na psy jeszcze tak bardzo nie zszedł. 🙂 Pozdrawiam! 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Dzięki za szybką odpowiedz 🙂
    Zgadzam się z Tobą w dwustu procentach :)))
    Mam prośbę: nie lubię tzw. dużych kwantyfikatorów – „nigdy, zawsze, każdy”, ale w ramach wyjątku, proszę Cię abyś NIGDY nie deprecjonowała swoich wpisów („moich wypocin”).
    Jestem „tu” od niedawna i od pierwszego wpisu…poczułem, że jestem we właściwym miejscu, u Ciebie jest szczerze, z refleksją, zadumą i humorem – pięknie łączysz w swoich wpisach wartości.:)))))))))
    pozdrawiam – m.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s