Jasna Strona Mroku · Lubię to! · Więcej_Światła

Ludzie listy … pisali

Kiedy ostatnio napisaliście do kogoś list? Nie mówię o oficjalnym piśmie do sądu czy innej skarbówki 😉 tylko o liście np. do rodziny, przyjaciela, ukochanej osoby, a może siebie samego? Po co zapytacie?

Niegdyś pisanie listów sztuką było zwaną epistolografią. Sama pamiętam, jak nauka pisania listów była częścią praca domowych i klasowych, a posiadanie papeterii było normą. Mam do dziś specjalne pudełeczko z różnymi jej rodzajami i uważam, że naprawdę warto zainwestować w piękną „kartkę papieru”. Ludzie o zdolnościach artystycznych sami mogą takie przygotować. Ładne przedmioty cieszą oko. List miłosny na papierze w serduszka czy kwiatki, skropiony odrobiną perfum? 😉

Odpowiednie dobieranie słów by wyrazić swe myśli i uczucia, by opisać innym świat, w którym przyszło żyć. Zasób słów pozwalający w sposób ładny, przyjemny, zrozumiały dla adresata przekazać to co urodziło się w naszej głowie. Intymność, która rodzi się między dwoma światami połączonymi mostem napisanych słów.

Pisanie listów do siebie samego nie jest wcale objawem choroby psychicznej, jak ktoś mógłby uważać 😉 Pisać można do samego siebie by nazwać co się czuje czy przeżywa. Można pisać do tych, których już nie ma, albo do tych z którymi porozumieć się nie potrafimy. Terapeutyczna moc pisania listów jest faktem. Czasem wystarczy samo napisanie listu bez jego doręczania adresatowi by poczuć ulgę, by z serca, duszy spadł kamień jaki rósł nam z jakichś powodów. Pisząc uczucia skrywane możemy wyznawać, możemy pisać rzeczy, które łatwo by nam nie przyszły twarzą w twarz, bo się boimy, wstydzimy czy nie umiemy spontanicznie dobierać słów i budować zdań.

Ludzie co cechach introwertycznych świetni są w pisaniu listów. Potrafią nimi oczarowywać, uwodzić, zachwycać, przelewając wszystko to czego zwykle wprost nie potrafią lub nie chcą oznajmiać. Uchylają się drzwiczki nieco zamkniętego przed resztą wszechświata, a z najbliższymi budowana jest niezwykła relacja pełna wyjątkowości i intymności.

Owa intymność, prywatność zaczyna być burzona gdy ktoś trzeci dobierze się do listów. Ktoś rozbiera chwile z wyjątkowości. Ludzka ciekawość skłonna jest burzyć świat innych. Takie mam zawsze odczucie, gdy kolejne wydawnictwo chwali się, iż wydaje listy pisane przez kogoś znanego. Magia pryska. Z brudnymi buciorami zwyczajności, ciekawości i wścibstwa włażą ludzie by podejrzeć. Ciekawa natura człowieka, który chce zobaczyć co kryje się za zasłonką sąsiada, nie jest już wiszącym na parapecie przez pół dnia korpusem „monitoringu osiedlowego”, ani duszą gospodarza domu Anioła otwierającego listy nad czajnikiem. Jest redaktorem, wydawcą, doradcą, który z potomnymi dzielić się chce cudzą prywatnością. Jakoś mnie to zniesmacza. Nie rozumiem czemu ma to służyć, poza zaspokojeniem ludzkiej ciekawości i napchaniu sobie kabzy kilkoma monetami lub papierkami, co to je można później na towar zamienić? Czego takiego dowiesz się o człowieku odzierając go z prywatności? Nawet jeśli jest Twoim idolem, znasz jego biografię na pamięć, wiesz o nim wszystko … Tak naprawdę nie wiesz nic. Nie znasz dokładnego kontekstu, samopoczucia i stanu fizyczno – psychicznego nadawcy. I całe szczęście. Nie dokopiesz się do najgłębszych warstw z bardzo prostego powodu: nie Ty jesteś adresatem, nie dla Ciebie te słowa. Mimo wszystko jest to jak włamanie do sekretarzyka, jak podglądanie kogoś w sytuacji odsłonięcia najgłębszych pieter duszy. Zdaję sobie sprawę, że są autorzy listów, którym to nie przeszkadza i chętnie dzielą się tym z czytelnikami. W porządku. Sami się sprzedają i mają do tego prawo. Gdy jednak wyraźnie ktoś sobie tego nie życzył, a po jego śmierci nie jest to szanowane i tłumaczone, że trzeba dzielić się taką wartościową twórczością z czytelnikami … takiemu podejściu mówię nie.

Czasy takie, że po części w mniejszej lub większej izolacji żyjemy, że często spotkać się z najbliższymi nie możemy. Większość społeczeństwa ma dostęp do nowych technologii dzięki którym „spotykać” się możemy, widzieć i rozmawiać. Może jednak warto napisać do nich list. Taki zwykły. Kartka papieru, odręczne pismo, data i miejscowość. Zapisane zwykłe lub niezwykłe słowa przeznaczone tylko dla adresata, które będą świadectwem dziwnych, strasznych, niezwykłych czasów, w których przyszło nam żyć.

20200510_192041-01

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s