WMroku · Z pamiętnika WMrokuLudka · Zwyklak

Warszawa

Nie mam jakiś szczególnych związków z Warszawą. Rodzinnie – genetycznie 😉  można rzec żem w 1/4 warszawianka 😉 Nic więcej, ale lubię to miasto. Polubiłam je od pierwszego wejrzenia, gdy kwietniowym świtem roku 2006 wysiadłam z pociągu relacji ZG – Warszawa. Przechadzając się sennymi ulicami, widząc jak stare w nowe przechodzi, a nowe w stare. Jak historia i współczesność nierozerwalnie się przeplatają. Niezwykłe jest to miasto. Niezłomne. Niezłomni ludzie latem 1944 roku. Ludzie urodzeni po pierwszej wojnie światowej, którzy z okrutną wojną, niewolą i odebraniem normalnego życia zmierzyć się musieli. Skazani na porażkę. Nikt im nie powiedział. Cofnęliby się wtedy? Kalkulowali?

Pamiętam gdy wiosną 2014 roku pierwszy raz byłam w Muzeum Powstania Warszawskiego. Sama… Pamiętny wyjazd! Niezwykłe miejsce. Piękne. Przerażające. Oglądając „Miasto ruin” łzy w oczach i pytanie po co to było? Okrucieństwa nie sposób zrozumieć. Tragedii i bezsensu wojny, co ludziom życie niszczyła i z marzeń ich odarła. W kwietniu 2015 do muzeum wróciłam z rodziną. Odkryłam je po raz kolejny. Za każdym razem będąc w stolicy ślady minionych lat widzę, zapamiętuję, chłonę.

Podobno pełną datę i godzinę wybuchu Powstania Warszawskiego potrafi podać 50% Polaków.  Mimo, iż mieszkam od Warszawy setki kilometrów, co roku o godzinie „W”, o godzinie 17.00 zatrzymuje się. Gdzie bym nie była. Dziś na chodniku, wracając do domu, w moim mieście. W zeszłym roku podczas wakacyjnego wyjazdu, w Grudziądzu. Co roku tak samo jest to dla mnie wzruszające. Jakieś moje związki z Niezłomnym Miastem są podskórne. Mój gest nic nie zmienia. Ważny bardziej dla mnie niż dla świata. Niewytłumaczalne. Niezmiennie wzruszam się gdy relacje z obchodów oglądam, gdy wieczorem koncertu warszawiaków słucham. Mięczak taki sierpniowy mi się włącza. A gdy słyszę „Warszawo Ma” kojarzący mi się w jednoznaczny sposób z „Zakazanymi piosenkami” i wykonaniem Zofii Mrozowskiej, to jestem … porobiona jak to współczesna młodzież mówi.

Nie zamierzam bawić się w historyków i inne mądre głowy, co czelność mają oceniać czy było warto i czy powstanie wybuchać powinno. Żadnego prawa nie mam do tego.  Dramat ludności cywilnej niespodziewającej się, że za chwilę bliskich już nie zobaczą i wszelki kontakt stracą. Tragedia ludzi co z dnia na dzień żołnierzami zostali. Bo tak trzeba. Tragedia rodzin nie tylko na 63 dni, ale na pokolenia. Coś o tym wiem. Rozbierając to na czynniki polityczne, społeczne, zyski i straty licząc … bezsens. Jakim prawem jednak współczesny człowiek stawia siebie w roli oceniającego? Żyjąc w jako tako bezpiecznym świecie. Nikt dziś nie ma prawa do tego. Skoro świadkowie i uczestnicy tamtych dni jeszcze dziś żyjący mówią, że było warto, należy to uszanować. Jeśli inni będący w centrum zdarzeń mówią, że to nie miało sensu, też trzeba to przyjąć. Można mieć swoje zdanie, można wyrażać swoje opinie, bo kto zabroni? Pokolenie jednak – być może najdzielniejsze w historii Polski, najbardziej kochające wolność nauczycielem prędzej naszym powinno być niż obiektem ocen. Nie nam oceniać, hipotezy stawiać i gdybać. Uczyć się. Lekcja to. Dla każdego inna, ale mam nadzieje, że dla każdego cenna. Wyciągnij swoją. Taką jaką chcesz.

Każdy naród potrzebuje legendy, historii, bohaterów, dnia gdy gromadzi się wokół idei. 1 sierpnia to dzień gdy gromadzi nas pamięć o ludziach, którzy udowodnili, że więcej nas jako ludzi, jako Polaków łączy niż dzieli. Szkoda, że to tylko tak raz na rok.

Cześć i Chwała Bohaterom.

DSC06495

2 myśli na temat “Warszawa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s