język · socjologia

Zderzenie ze ścianą poezji

Zostawić można by to zdjęcie bez zbędnych komentarzy i mojego ględzenia. Nie podobne byłoby to do mnie jednak, a poza tym wpis ma być, zatem zaczynamy.

Smutna świadomość prawdziwości słów Stanisława Barańczaka dopada człowieka. W kilku słowach zawrzeć kwintesencję istnienia. Rozglądając się dookoła jak świat wygląda, na co zwraca się uwagę i co jest w ludzkich oczach najważniejsze, niewesołe można mieć wnioski. Może lepiej nie wiedzieć i nie mieć świadomości. Bezpieczeństwo i przewidywalność. Tego chcą, szukają, potrzebują i to próbują sobie zapewnić. Kontrola i brak chaosu. Nie bez przyczyny Joker rzekł, że ludzie zniosą każdą tragedię i każde zło jeśli tylko będą one częścią planu. Złudne poczucie kontroli nad światem, własnym życiem, historią i przyszłością sprawia, że ludziom zwyczajnie odbija. Odbija im jednak jeszcze bardziej gdy tego poczucia ich pozbawić. Spuścić na nich coś znienacka. Może być coś niewielkiego nawet, co z braku przewidywalności i tak urośnie do ogromnych rozmiarów. Panika, strach i histeria pokaże ludzkie prawdziwe „ja”. Dobre czy złe? Jacy są ludzie? To temat sporów od zawsze. Czy z natury dobrzy, a jedynie środowisko i sytuacje życiowe czarne strony charakterów obnażają? Czy może źli do szpiku kości, a dobre strony przejawiający jedynie z czystego, słodkiego egoizmu? Prawda może leży gdzieś po środku?

Mural ze zdjęcia znajduje się w Poznaniu, przy ulicy Szyperskiej, na ścianie budynku Starej Papierni. Słowa dają do myślenia i prawdę smutną uświadamiają, ale sobą bym nie była gdybym nawet z tym, z czym się zgadzam nie polemizowała, dla samej przyjemności. I choć nigdy nie odważyłabym się swymi słowami zastępować tak świetnego i w punkt napisanego wiersza, to tak krótko z mojej strony. Po co? Bo mogę!

Jeżeli porcelana, to taka co znaczy więcej niż jedynie przedmiot.

Jeżeli fotel, to taki, co w małym, ciepłym świecie swym Cię zamknie.

Jeżeli odzież, to tylko ta, co według gustu swego i wygody.

Jeżeli książki, to byle najwięcej tych ukochanych co rosną w stosiki.

Jeżeli plany to te jedynie, co elastyczne są i do zmienienia.

Czym byłoby życie bez przyzwyczajenia? Czym bez „na zawsze” nawet gdy na chwilę?

Oczy otwarte, świadomość tej chwili, wiedza na temat tego co przeminie.

Czy myśl, że się skończy nasza katastrofą? Czy jest radością, że trwa tu i teraz?

Dom mój jest bowiem wszędzie na tym świecie, gdzie są ramiona ludzi ukochanych.

8 myśli na temat “Zderzenie ze ścianą poezji

  1. Ładnie napisane: „na zawsze” nawet gdy na chwilę?”. Podoba mi się też radość ze świadomego przeżywania „chwili”.
    A swoją drogą, wykazałaś się dużą uważnością, skoro stojąc w korku, zdążyłaś zauważyć mural z wierszem i jeszcze zrobić zdjęcie – „chapeu bas”.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. To oczywiste, ani przez moment w to nie wątpiłem, że bezlistne gałęzie świadomie, pojawiły się na zdjęciu, aby uwypuklić proces przemijania/braku stałości,będący myślą przewodnią wiersza St. Barańczaka. 😉
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s