Pora na tęsknoty.

I się skończyło. Lato. Pora schować sandały, pożegnać się z letnimi ubraniami, rzec ciepłym, długim, słonecznym dniom i letnim gwieździstym nocom „do następnego”. Nie lubię. Zimna nie lubię, szarości, obserwowania jak wszystko umiera. Na Złotą Polską Jesień czekam, może jeszcze się pojawi. Może jeszcze piękne zabawy słońca w kolorowym liściach, mgliste poranki i wieczory, mroźne powietrze. Koc, herbata, siedzenie w domu … dobre strony ma jesień? Ma. Jak prawie wszystko. I tak będę tęsknić … za wiosną, za latem, za ciepłem, za słońcem. Za moim słońcem. Nie da się jednak żyć tylko przez pół roku. Nie jestem niestety niedźwiedziem co w sen zimowy zapada żeby przeczekać. Czekanie będzie życiem, oddychaniem, zdjęć przeglądaniem, tuleniem się i okrywaniem ciepłymi tkaninami, zapachami, smakami i kolorami. Tęskno mi już …

 

Jesień

Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście zrywać kolejno
jakby godziny istnienia

Chodzić od drzewa do drzewa
od bólu i znowu do bólu
cichutko krokiem cierpienia
by wiatru nie zbudzić ze snu

I liście zrywać bez żalu
z uśmiechem ciepłym i smutnym
a mały listek ostatni
zostawić komuś i umrzeć
Edward Stachura

DSC03484blog

Reklamy

Będę marudzić I Gusta i guściki czytelnicze.

Nie wiesz co robić ze swoim życiem? Napisz książkę!

Nie masz zdolności do pisania? Napisz książkę albo wynajmij kogoś, kto napiszę ją za Ciebie!

Szukając ostatnio wartościowych książek odkryłam coś bardzo dziwnego. A może tylko mnie to jeszcze dziwi? Po pierwsze coraz trudniej o naprawdę interesującą książkę. Taką, która byłaby niedawno napisana lub wydana. Luuudzie ile w księgarniach tego chłamu. Tragedia.

Książkę można napisać dziś o niczym, a napisać ją może nikt, znaczy ktoś … każdy ktoś, na kim wydawnictwo będzie chciało zarobić!

Ba! Najlepiej żeby był to ktoś znany i lubiany, znany z tego, że jest znany albo taki co stwierdzi, żeby coś napisał, bo przecież co to za sztuka, a i lud ciemny łyknie i kupi, jak się okrzyknie świetną książką, niezbędnikiem, poradnikiem, erotykiem, kryminałem bla bla bla.

„Pisarz” rozpoczyna karierę, wydawnictwo kosi kasę, ludzie … kupują książki. Niby wszystko ok, niby wszystko fajnie. Niby.

Gusta i guściki są. Nie bez przyczyny disco polo jest takie popularne. Dlaczego więc nie dać ludziom książko – polo? Nieskomplikowane, napisane byle jak, przerost formy nad treścią, 5 książek w roku, książki o niczym albo poradniki dla idiotów, którzy nie wiedzą jak się ubrać, pomalować, jeść, ćwiczyć. Dla tych co podniecają się jałowymi, powielanymi schematami kryminalnymi albo pseudo greyowskimi wypocinami. Dno … dno i kilometr mułu nawet.

Rzecz można, że każdy czyta co chce. Co chce albo co lepiej zostanie mu sprzedane. Wszak patrząc na półkę z bestsellerami prędzej nasz przeciętny szaraczek stamtąd coś weźmie, bo jak na topie to chyba dobre. Nie będzie przecież przekopywał księgarnianych półek, zagraconych antykwariatów. Komu się chce szukać? 😉

Ktoś może powiedzieć też, że lepiej czytać cokolwiek niż nic. Hmmm czyli jakość nie ma znaczenia? Wrzucajmy w siebie co popadnie? Jedzmy byle jak, czytajmy byle jak, żyjmy byle jak? Takie byle jakie życie z byle jaką strawą dla ciała i duszy. Przyjmujmy bezkrytycznie wszystkie hity – kity – bestsellery?

Dają papkę bez smaku ale łatwą w trawieniu, ludzie papkę biorą i na jej podstawie kształtuje się to co w przyszłości będą chcieli jeść, co ich będzie cieszyć.  Z całego morza gdzie bogactwo, klasa i smak, wybiorą hodowlaną pangę ( pango bez urazy! 😉 ) , z przylepioną etykietką „morskiej”. I tak wyrobią sobie zdanie o … „rybie”.

Smacznego!

20180730_122757blog1

To już jest koniec.

Kończy się weekend majowy. Tydzień i 2 weekendy właściwie. 9 dni laby. Dla niektórych. Większość, mimo zapowiadanych wszędzie oczywistości, że każdy ma wolne, pracowała. Ba, maturzyści nawet Lalką się bawili. Tacy duzi.

Naród wypoczął, kasę wydał, najadł się, napił. Jutro ruszy do pracy rześki i chętny żeby budować, tworzyć, by kraj rósł w siłę, a ludziom żyło się lepiej. Skończy się leniuchowanie. Koniec z nerwowym poszukiwaniem piwa na promocji i targania worków z węglem drzewnym. Koniec z zakorkowanymi drogami, okupowaniem Skalnego Miasta, zaśmiecania słonecznych plaż, zadeptywania górskiej przyrody. Skończą się harce w namiotach, ucichną brzęczące butelki, powietrze pachnieć będzie bzem, akacją i konwalią, a nie paryską (światowo), toruńską (polsko – krzyżacko) czy zwyczajną (swojsko). Grille zgasną, działki opustoszeją, słychać będzie znów śpiew ptaków.  Koniec z traceniem czasu i ciągłym przymusem wrzucania na insta czy fejsa fotek z wojaży, opalonych ciał, pięknych widoków. Wszak niech inni mają coś z naszych przyjemności. Wrócą ludzie do pracy, opalenizną się pochwalić, pozazdrościć poopowiadać innym.

Co za szkoda, że już koniec. „Szkoda”. Całe szczęście!

Nie martw się jednak ludu pracujący miast i wsi, wkrótce kolejna grillówka. Zatem czas start, odliczanie czas zacząć. Szoruj grilla, przeglądaj gazetki promocyjne, żyj nażreją. Nadzieją znaczy, nadzieją!

20180424_191753.1

 

Raz …

Mierzę swoją miarą. Podchodzę do każdego jakby zdolny był do wysiłku umysłowego. Przykre to kiedy próbujesz coś komuś wytłumaczyć, i spotykasz się ze ścianą. W pewnym momencie uświadamiasz sobie, że choćbyś stanął na rzęsach, dołożył wszelkich starań i centymetr po centymetrze , gołymi rękami, pazurami chciał ten mur rozebrać, to się nie uda.

Niesprawiedliwie jesteśmy obdarzeni. O ile kwestia uroku osobistego, talentu, wyglądu mnie tak bardzo nie wkurza, bo  „niedoróbki” zwykle są równoważone jakimiś innymi pozytywami, to kwestia zdolności intelektualnych i niemożność dotarcia do kogoś wyprowadza mnie z równowagi. Ogólnie moje „nie mogę” mnie wkurza! O kurde, jak bardzo mnie wkurza!!!!!! I bezradność. Kiedy możesz działać, spróbować, nawet gdyby się nie udało, to przynajmniej coś robisz. A kiedy wiesz, że druga osoba nie zrozumie tego co do niej mówisz bo zamknęła się, żyje w swym ograniczonym świecie podejmując destrukcyjne dla siebie działania, decyzje. I to byłabym w stanie znieść. Ale „nikt nie jest samotną wyspą”. Ktoś niszczy samego siebie , doprowadza do trzęsienia ziemi w swym życiu, a ja potem zmagam się z tsunami, i łatam dziury po tym jak się ziemia się spod stóp  O ludzie. Święta naiwności. Święta cierpliwości.

Znów przyjdzie mi chyba powtórzyć po raz kolejny „jeśli nie masz na coś wpływu, to się tym nie przejmuj” , i odpuścić. Kolejny raz. Zacisnąć zęby, wytrzeć łzy, wrócić do roli „skały”. Tłumacząc sobie, że to część życia, że głową muru nie przebiję, że jestem tylko człowiekiem. Tylko i aż. Dziś niestety tylko.

 

DSC03738wmroku(insta, blog)

Z pamiętnika WMrokuLudka Część Druga *Wstrząśnięty i Zmieszany*

Trójka ludzi … „ludzi” ( 2 osobniki płci żeńskiej i jeden płci męskiej) napotyka na swej pijanej drodze kobietę, jadącą rowerem. Impuls … głupota … zezwierzęcenie (przepraszam zwierzęta) sprawia, że popychają ową kobietę, zrzucają ją z roweru. Doznaje ona obrażeń. Z osoby pełnej życia, sprawnej, radzącej sobie, w ciągu sekundy staje się zależna od innych.

Moment, chwila …

Trójce grozi areszt , rozprawa, więzienie … Serio? Z moich podatków „grozi” im nicnierobienie, darmowe mieszkanie, wikt i opierunek??? Fajnie! Nie widzę tu sprawiedliwości. Tak wiem, że więzienie ma być karą. Izolacja, zamknięcie, ograniczenie. Kara.

NIE! Kamieniołomy! Ciężka praca albo … przejście odpowiedniego – ciężkiego szkolenia, a potem opieka nad ludźmi ciężko chorymi! Sprawiedliwość!


Dwie nastolatki dla rozrywki znajdują sobie ofiarę … zwierzę … jeża. Najpierw rzucają w niego butelkami, potem podpalają. Całość nagrywają, bawią się na całego.  Video wrzucają do sieci, gdzie „chwalą” się swoim wybrykiem.

Kara. Upomnienie? Nagana? Kurator? … Praca! Ze zwierzętami! Pod nadzorem!


Rozbrat ze Sprawiedliwością. Zastąpiono ją … przepisami, paragrafami, stukotem sędziowskiego młotka, przysłonięto tonami akt, którym przysłonięto ofiarę, a schowano kata. Człowieku … Przestałeś pisać się przez „C” … coraz bardziej jesteś do „D”

DSC03816WMroku

Z cyklu „Nie lubię” …

Tęsknota

Nie lubię tęsknić. Nie wiem po co ją „wymyślono”? Żeby udręka człowieka była jeszcze większa na tym łez padole?

Tęsknota męczy , zabiera czas, odbiera siły.

Przez lata nauczyłam sobie z nią jakoś radzić, jakoś – dobre słowo.

Kiedy się z kimś rozstaję, pierwsze minuty, godziny, dni są najgorsze. Człowiek czuje się jakby mu ktoś dopływ powietrza zakręcił. Nie może się skupić. To oczywiście mija, z czasem. Zgodnie z wszelkimi „mądrymi” psychocośtamami … należy się czymś zająć  aby swoją tęsknotę zminimalizować. Działa? Czasem działa na chwilę.  Ale generalnie głupia to rada …

Pewnie, że z czasem się człowiek przyzwyczaja, że tego za czym tęskni nie ma. Żyje wtedy nadzieją na przerwanie tego stałego uczucia braku, a jeśli wie, że ten brak to już na zawsze? Wtedy trzeba zaprzyjaźnić się ze swoją tęsknotą. Przytulić ją jak małego, bezbronnego kundla co żebrze miłości. Niestety.

Przez całe życie dawałam sobie radę z  moimi tęsknotami, działało jej wyciszanie, rozsądne, logiczne tłumaczenia. Przez całe życie do pewnego momentu. Kiedy psiak z małej włochatej milusiej kuleczki, którym wystarczyło się zająć by by spokojny, stał się ogromnym psiskiem co na kanapie miejsca Ci nie ustąpi. Przytulam się zatem do tej „kupy kłaków” bo kto lepiej ją zrozumie ode mnie, i kto lepiej zrozumie mnie?