W kółko ( to samo) i „X”

Kurz opadł. Wyniki podano. Wiadomo kto spokojnie swoje kredyty będzie spłacał przez najbliższe 4 lata. Przyznam, że nie ekscytuję się polityką. Interesuję się nią bo to część naszego życia, bo jest i już, choć gdybym mogła wybierać to cisza wyborcza byłaby moja ulubioną częścią polityki i wyborów. Innych wyników się nie spodziewałam bo patrząc logicznie, ludzie prędzej wybiorą tych co kłamią, ale dają kasę, niż tych co kłamią, ale kasy nie dają. Smutna prawda. Pogaduszki ekspertów silnie motywowanych swoimi poglądami, u których obiektywizmu nie uświadczysz, także mnie nie wciągnęły. Fascynujące były dla mnie dane demograficzne związane z wyborami i tym przyglądnęłam się dokładnie.

Nie wdaję się w kłótnie, bitwy i obelgi. Nie interesuje mnie to. Na politykę patrzę jak na widowisko, przedstawienie. Polityka drogi czytelniku to gra, w którą niestety wciągani jesteśmy. Owa gra na górze toczy się o to, co ten świat uważa za najważniejsze. O pieniądze i władzę. Ależ to ludzi pociąga, jak ich kręci i zmienia niestety. Jak narkotyk uzależnia.Gra, w która bawią się możni tego świata wmawiając, że są nadani na swe stanowiska przez nas. Namaszczeni przez naród. „Wybrańcy”

Wybierasz swoich przedstawicieli mówią. Wybieram z już wybranych. Nie wybieram z tych, z których chciałabym wybrać. Wybieram z tych, co mi się ich daje do wyboru. Dla większości polityka to sposób na życie, polityk – zawodem. Ten kto wierzy, że to uczciwi ludzie, którzy dla dobra kraju i narodu będą tyrać w pocie czoła by wszystkim żyło się lepiej, naiwni do bólu są. Są jeszcze tacy? Polityką powinni zajmować się uczciwi ludzie, którzy nie chcą na tym zarabiać czy robić kariery tylko … służyć? Znacie kogoś takiego wśród polityków? Czy uczciwy, sprawiedliwy człowiek pchałby się w takie bagno jakim polityka jest?

Mieszkam w Polsce. Żyję tu, pracuję, płacę podatki. Wiem jak tu jest. Co o tym miejscu może wiedzieć człowiek, który się stąd wyprowadził? Nie odbieram mu prawa nazywania się Polakiem czy patriotą, bo nie mnie oceniać czy w encyklopedyczne zabawy wchodzić. Nie rozumiem natomiast jak ktoś żyjący w innym kraju może decydować o tym, w jakim kraju żyję ja? Nie mieszkasz tu, nie pracujesz, postanowiłeś wyjechać i dobrze żyje Ci się tam gdzie jesteś. Nie decyduj o miejscu, w którym Cię nie ma. Uważam, że głosować powinni ludzie, którzy żyją w tym kraju, a nie Ci co się na ten kraj wypięli i gadają jak to strasznie go kochają – związki na odległość rzadko się sprawdzają. Bądź patriotą i nie decyduj za mnie.

Guzik by mnie to obchodziło, i chłopców (lub dziewczynki) zostawiłabym w piaskownicy,  gdyby nie to, że Ci … politycy, decydują o tym w jakim świecie mam żyć, do jakich reguł się stosować, za co będę karana, a z co nagradzana. Lud ciemny to kupi przecież, że w imię bezpieczeństwa zabierzemy wam wolność, że trzeba jednym zabrać ( najlepiej nazywając ich złodziejami), by dać tym co im się należy bo … tak ustalili. Wmówią ludziom, że jedni lepsi, drudzy gorsi. Podziały wprowadzą, gruba kreską zaznaczając kto swój, a kto wróg. Jeden naród dzielić będą, strach, niepewność i niewiedzę siać będą – ludźmi zastraszonymi łatwiej manipulować.

Nie ma znaczenia kto wygrywa, a kto nie. Podział mandatów, walka o stołki. Nie nas to dotyczy, tylko ich. Przypomną sobie o Człowieku, o Obywatelu przed kolejnymi wyborami, pojawią się dłonie ściskając tych, którym chcą lepiej zrobić, nawet ich nie znając . Co wiesz o mnie polityku? Ile widzisz z okna swojego gabinety i szczelnie o świata ochroną oddzielonej limuzyny. Co możesz o mnie wiedzieć skoro w bagnie kłamstw i matactw żyjesz.

Głos narodu, głosem Boga?

Daj głos, a potem do budy, na łańcuch na kolejne parę lat, do następnych wyborów. Coś Ci do miski wrzucą – czasami, bo przy życiu wierrrrnego  psa wyborcę trzymać muszą.

Po co więc się przejmować polityką? Jeśli nie masz na coś wpływu to się tym nie przejmuj. Nasz wpływ tu pozornym jest.

Oczywistości najtrudniej dostrzec.

DSC01373

 

 

Reklamy

Poznaj Pannę P.

 

Ludzie bardzo dużo uwagi poświęcają sami sobie. Dbają by ładnie wyglądać, by prezentować się jak najlepiej. Mnóstwo czasu mija im na myciu, ubieraniu, czesaniu, na pielęgnowaniu tego co widać na pierwszy rzut oka. I nie mówię, że to źle. Gdyby jednak człowiek tyle samo czasu, lub chociaż połowę z tego poświęcał swojej głowie, i nie fryzurę mam na myśli. 😉 Ile czasu poświęcamy swojej psychice? Czy w ogóle się nią interesujemy? Czy utożsamiamy zajmowanie się psychiką z jakimś problemem, a  … skoro nie jestem wariatem to po co mam o tym myśleć?

Jak każda inna część naszego ciała jak każdy inny składnik tworzący człowieka Panna P.  też ma swoją wytrzymałość, Tak samo może się zwyczajnie zepsuć, nawalić, nagle się zbuntować. Tak już urządzony jest ten świat. Ludzie chorują. Na różne dolegliwości, a tu coś czego może nie wiesz: choroba psychiczna to taka sama choroba jak inna, a człowiek chorujący to taki sam człowiek jak inni. Czy w jednej linii możemy postawić cukrzycę, astmę, depresję, ChAD? Tak! To jest choroba. Ludzie chorują i leczą się. Nie ma w tym nic złego, wstydliwego. Logiczne to przecież, a jednak choroby psychiczne lęk wywołują. Osoba chora psychicznie traktowana często jest jako potencjalny napastnik i zagrożenie niczym Joker z najnowszego filmu. Skąd w nas tyle uprzedzeń, stereotypowego myślenia i obaw? Niewiedza zwykle to powoduje. Boimy się tego czego nie znamy, czego nie rozumiemy i co na siłę demonizujemy. „Wariat” to przecież nie jest pieszczota, ani komplement tylko naznaczenie i sygnał o niebezpieczeństwie.

Mimo, że jesteś częścią społeczeństwa jako człowiek jesteś jeden. Sam. Nikt więcej czasu z Tobą nie spędzi, niż Ty sam ze sobą. Nikt o Tobie więcej nie wie, i wiedzieć nie będzie. Choć Ty sam być może siebie nie rozumiesz, nie analizujesz i poznać nie próbujesz.  Czesząc się, myjąc ząbki i wcierając balsam w ciało by gładkie było pomyśl, że jesteś czymś więcej niż „workiem na kości” i Twoja Panna Psychika też domaga się uwagi, czasu i pieszczot. Zamiast się jej bać, chować twarz i udawać, że nie istnieje, przytul ją poznaj i zaproś by była zauważoną i zadbaną częścią Twojego życia. Na pewno będzie wdzięczna.

Dziś Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Ważny Dzień. W świecie, w którym żyjemy nie odchodzić od zmysłów, zachować równowagę to trudna rzecz. Zdrowia. Psychicznego też. Wam i sobie.

wmroku10.2019.2

Wkurw (w ogóle kto ustalił reguły współistnienia)

Kompletnie nie rozumiem tego świata, tego jak działa i zasad w nim panujących. Dobra … rozumiem w sensie … widzę co i jak działa. Nie rozumiem moje zrozumcie jako – nie zgadzam się! Chamstwo, żale, pretensje, egoizm, zakłamanie i postawa roszczeniowa = „ludzie”

Niestety żyję tak by w miarę możliwości innym w drogę nie wchodzić. Staram się korzystać z tego, że jestem miła, grzeczna i dobrze wychowana, ale … czasami się nie da no do kur.y nędzy … nie da się. Życie z wiecznym sloganem na ustach „traktuj innych tak, jak sama chciałabyś być traktowana” się nie sprawdza. Wiecie co się sprawdza? Zło, agresja, chamstwo na każdym kroku, robienie innym na złość i pod górkę. Niestety tego nie umiem i zaczynam żałować. Czy słusznie? Może da się to jakoś „naprawić” czy raczej się zepsuć? Od jutra będę wredna, chamska i upierdliwa, będę uprzykrzać ludziom życie i robić wszystko żeby mnie popamiętali. Jaaaaasne! Co to za filozofia. Kurde, nie umiem, ale może warto spróbować. Wtedy przestanę widzieć to wszystko bo sama będę jak inni.

Naiwnie wierzyć, że karma wraca? Wmawiać sobie, że sprawiedliwość będzie? Żyć nadzieją, że jednak przewaga dobra jest w tym świecie?

Czasami żeby zapalić lont wystarczy jedna zapałka. Od zapałki czasami zaczyna się wybuch.

wmroku10.2019.1

 

PostANowIeNie

Nowy Rok. Przyszedł. Wybuchowo. Hałaśliwie. Eksplozja barw, korków od szampana … urwanych petardami palców. Miooodzio. Coś się kończy, coś zaczyna. Idzie nowe, idzie lepsze. Bądź lepszą wersją siebie. Zaplanuj, postanów, przygotuj, zrealizuj. Tiaaaa. Bla, bla, bla.

Zmiana daty dziwnym trafem powoduje, że człowiek ma nadzieję, a raczej dostaje małpiego rozumu?  Małp nie obrażając. Powodowany ową nadzieją lub tym drugim, myśli, że z dnia na dzień stanie się kimś innym. Wczoraj mu się nie chciało, nie było warto, nie miał siły. Jutro zmieni kalendarz na nowy i … głowę na nową? Zmieni się jego spojrzenie na świat, motywacja osiągnie szczyty możliwości i pełen zapału wcieli w życie wszystko co tygodniami miesiącami, latami odkładał.

Nie, nie zmieni. Powodowany impulsem może co najwyżej siłą rozpędu i chęcią konkurowania z innymi przez dłuższą lub krótszą chwilę rozpocząć coś co ma go „ulepszyć”. Prawda jest jednak taka, że to raczej przymus ustalenia sobie jakiś postanowień, niż rzeczywista potrzeba, a raczej chęć „człowieka noworocznego”. Inni gadają o postanowieniach. Pytają o nie to chyba … trzeba je mieć? Dobrze by je mieć. Mieć.

Nie, nie trzeba. Chcesz schudnąć? Od Nowego Roku? Dlaczego nie od wczoraj, od dziś? Chcesz rzucić palenie? Zdrowiej żyć? Rozwijać się? Czytać więcej książek? Zmienić pracę? Dlaczego musisz z tym czekać do jakiejś „magicznej daty”? Otóż dlatego, że tak naprawdę tego nie chcesz, a jeśli mówisz, że chcesz ale … to bardziej „ale” niż „chcę” przemawia przez Ciebie. Zmiana nie jest skokiem. Zmiana jest trudną, czasem nudną, czasem wieloetapową, mozolną wspinaczką. Dzień za dniem. Pracą nad sobą. I naprawdę nie trzeba tutaj wielkich słów, ogłaszania wszem i wobec, i … czekania. Bo głównym postanowieniem pod koniec roku okaże się właśnie ono. Czekanie, aż samo się zmieni. Samo się nie zmieni. Myślenie, że wszystko zrobi się za Ciebie, bez wysiłku, bez pracy. Dobrze by było. Nie jest. Nooo dobra. Parę rzeczy robi sie ot tak „pstryk”, a i zmiany czasem są niczym skok z balkonu … ;-)Nie o tym jednak ten wpis, a o zmianach , o ich braku, o tym, że ludzie myślenie magiczne włączą bo ktoś im powie, że jak wybawią się po pachy, zarzygają po uszy i zmienią kartkę w kalendarzu to … coś się zmieni 😉 O tym ten wpis, i o czymś jeszcze, ale … inteligentny jesteś czytelniku, dasz sobie radę z własną głową i swym myśleniem. Na pewno! A jak nie to … postanów sobie, co Ci szkodzi. Na ten Nowy, na ten Stary, na jaki tylko chcesz. 😉 Rób to po swojemu, nie po cudzemu. 🙂

 

bombeczka.b

Czarno to widzę.

Przez czarne odmęty sklepowego tłumu, gdzie mieć, nie być, gdzie posiadać, nie potrzebować, gdzie mam, bo mogę. Radości z puchowej kurteczki, z bucików co 2 złote mniej kosztowały. Będzie na burgera. Konsumuj. Konsumować trzeba. Rozwijaj … handel (nie zwoje mózgowe), nakręcaj sprzedaż (nie ciekawość świata), produkuj śmieci (nie pokłady dobra), zapakuj się w folię bezczelności tego świata, co wmówi Ci żeś panem, nie niewolnikiem. Pokochaj swoje miałkie życie, innego nie chcesz przecież. Pokochaj swoje rzeczy. One Cię jak człowiek nie zdradzą, jak kot nie podrapią, jak pies nie pogryzą. Jak dobrze, że dziś nie wszystko możesz kupić, w ten piątek.

DSC02979.1

Poza człowieczeństwem.

 

Nieuka czyli kto pyta, ten też nie wie.

Kto pyta nie błądzi? Błądzić rzeczą ludzką. Pytanie rzeczą ludzką. Coś w tym jest. Pytanie. Pytanie rzucone w próżnię wraca? Próżnia wraca. Pytasz zatem i tyle. Zostajesz ze swoim pytaniem, które niczym bańki mydlane nad głową pojawiają się i za chwilkę znikają niezauważone przez nikogo.

„Mamo, a Koloseum jest w Rzymie?” – zapytał chłopczyk kobietę, zapewne matką jego będącą. Przechodzili obok pizzerii, która nazwę swą zapożyczyła od tej starożytnej włoskiej budowli.

Cisza.

„Maaamooo, Koloseum jest w Rzymie?” – padło ponownie. Cisza. Głucha? Czy nie wie? Ciężko powiedzieć? Ciężko odpowiedzieć?

Poszli. Padło pytanie, nie było odpowiedzi. Minęli przybytek gdzie „śmierć na arenie*” i „granica wytrzymałości*” są na porządku dziennym.

Hmm po co pytać skoro nie dostanie się i tak odpowiedzi. Taka … nieuka z tego. Może to pojedynczy przypadek, może jednorazowa sytuacja. Może tak.

Pewnie dramatyzuję, pewnie nadinterpretacje tworzę myśląc sobie, jaki dorosły wyrośnie z takiego dziecka? Czy uzna, że nie warto pytać? Czy odpuści, bo i tak nikt nie odpowie? Może będzie szukał sam odpowiedzi? Albo przestanie go cokolwiek ciekawić? Rozkminy socjologa 😉 Kto „blogerce” zabroni?

Zawsze mi się wydawało, że jedną z najgorszych rzeczy to nie szukać, nie pytać. Zniechęcić się jednak można, jeśli mimo poszukiwać, pytań i chęci, odpowiedzi nie dostaniesz. Nauczysz się, że nie warto pytać, bo po co?  Odpowiedzi albo chociaż wspólnego poszukiwania, ukierunkowania, nauki, że jeśli nie dowiesz się z jednego źródła, warto szukać, drążyć, zanudzać pytaniami, męczyć wątpliwościami.

Nawet nie pytaj!

20181002_115707

*nazwy jedzenia we wspomnianym przybytku karmiącym zbiorowo „włoskimi” przysmakami

Ile razy mam powtarzać??!!!

Chyba nie raz w życiu każdy z nas od kogoś to usłyszał? Czyż nie? Przywołaj drogi czytelniku choć jedną taką sytuację w swoim życiu. Jak się wtedy czułeś?

Zdanie to zwykle nie jest używane w sprzyjających okolicznościach. Zwykle wiążę się z jakimiś wymaganiami, nakazami, powinnościami. Ja tymczasem,  właściwie we wpisie tym chcę Ci opowiedzieć o słowach. Ważniejsze są czyny, rzecz to jasna jak słońce, jednak są takie słowa, które warto powtarzać. Ile razy? Wiele razy.

Warto zatem mówić innych jak są ważni , wartościowi i ile dla nas znaczą. Warto innym mówić jak bardzo ich potrzebujemy i jak wiele wnoszą do naszego życia. Warto mówić „lubię”, „kocham”, „doceniam”. Warto mówić wiele słów, które czasem dla nas są oczywiste, a które powtarzane mogą wiele zmienić, wiele poprawić i rozpromienić komuś dzień.

Zamiast „słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać” 😉 niech powtarzanie słów ważnych i wartościowych będzie. Co mamy do stracenia?

PS. Warto po cichu dodać, że … wszystko w życiu jest niepowtarzalne! 🙂