Wiecznie „Puste brzuszki”

Ludzie. Dziwaczne stworzenia. Chcą MIEĆ. Gromadzą różne rzeczy. W większości za dużo lub kompletnie nieprzydatne. Mogą mieć więc chcą.  Czasem nawet jak nie mogą to też chcą.

Jak bardzo posiadanie decyduje o tym kim jesteśmy? A właściwie kim się widzimy. Obraz innych ludzi i nas samych jest uzależniony od przedmiotów, które jesteśmy w stanie zgromadzić.

Nie pochodzę z bogatej rodziny. Ba, rzec można śmiało, że pochodzę z rodziny bardzo biednej. Tak biednej, że doskonale wiem co to głód.

Znam dobrze szufladkowanie ludzi i ich wywyższanie, bądź poniżanie na podstawie tego co mają lub czego nie.

Kiedy więc zaczęłam mieć możliwość gromadzenia, zaczęłam to robić. Mimowolnie, podświadomie. Być może żeby „wyrównać” jakiś brak. W swojej głowie wreszcie pocieszyć to „głodne dziecko”,  że wreszcie mogę.

Minęło kilka lat i zaczęłam zastanawiać się : Na co do cholery jest mi potrzebnych tyle rzeczy? Czy to one uczynią mnie szczęśliwszą? Gdybym dziś, za chwilę opuściła ten padół, zostawiłabym tylko mnóstwo śmieci komuś, kto musiałby to posprzątać …

Dziś ograniczam się do rzeczy, które będą mi przydatne. Jakoś nie czuję wewnętrznej potrzeby żeby „szopingować” dla relaksu. Bo tak, dla części ludzi jest to możliwość odstresowania, podwyższenia swojej samooceny czy pocieszenia, nagrodzenia … ( kto wie, może w bardziej psychologizującym wpisie do tego wrócę).

Kiedy idę do sklepu, stoję w kolejce i widzę jak Pani przede mną wykłóca się o dodatkową naklejkę, aby za 1 grosz „kupić” książkę, albo kiedy Pani za mną pyta czy może wziąć jakieś moje „przydziałowe” naklejki na pluszowe warzywa czy owoce, a następnie z wielką radością chowa je do portfelika, myślę sobie, że to kolejny dowód na to, iż zdecydowanie nie jestem z tego świata … ale o tym kiedy indziej.

 

Reklamy

Miron by wiedział

„Muzo
Natchniuzo

tak
ci
końcówkowuję
z niepisaniowości

natreść
mi
ości
i
uzo”

dsc03372

Pisał … Białoszewski pisał rzecz jasna swoje Namuzowywanie, a ja? No właśnie …

Idę ulicą … dopada mnie „flądra” … muza znaczy … natchniuza pospolita. Ba gdyby pospolita, a ona nieprzeciętna jest … Masz Ci los, myśli w głowie milion i jak się pięknie układają. Tyle tematów, tyle mądrych myśli. M-ą-d-r-y-c-h!

To nie zdarza się. Nie zdarza się gdy usiądę i chcę coś napisać. Oczywiście. Teraz mnie natuchniuzuje małpa jedna …

Cóż robić. Wracam do domu. Siadam, „odpalam lapka” … zanim myśli uciekną. Pewnie, że uciekły, nie byłyby sobą. Nie ma … znów wrócą kiedy się ich nie spodziewam. Kiedy płyn do płukania do koszyka wkładam, kiedy na przejściu stoję w oczekiwaniu na zmianę koloru, kiedy nie mam jak zapisać tego co w głowie, co w sercu, co w duszy mi gra … Muza Natchniuza – Białoszewskiego tancerka, co zmarł nim ja na świat przyszłam … i uzo!

Wieczorne zamiary

 

Święto dziś. Naszej Niepodległej. Naszej. Więc i moje święto. Wszystkiego dobrego zatem sobie i Tobie, i jej … Niepodległej znaczy.

Korzystam zatem z owej niepodległości … w piżamie do 12.00. Zamiary były inne. Cały dzień miał być w piżamie. Chyba jeszcze nie dorosłam, nie dojrzałam do takiego … poświęcenia  😉

Póki co więc do 12.00 , do południa … Też dobrze.

A wieczór? Gdy inni patriotycznie dopingować będą naszych kopaczy piłkowych, co na bezkresnych połaciach rumuńskich o jakieś punkty walczyć będą, ja … w piżamie, a jakże po obejrzeniu „Syberiady polskiej”, wieczór filmowy będę kontynuować i „Miłość” Hanekego obejrzę.

dsc00204

Ważniejsza „ważność”

Coś nam się w tym roku Pani Mictecacihuatl rozochociła. Czyżby zbierała jakąś artystyczną ekipę u siebie?

Może znudzona … śmiertelnie swoją codziennością postanowiła zagarnąć do siebie kilka uzdolnionych duszyczek … Skubana Brzydula 😉

Śmierć kogoś znanego, idola, ulubieńca szerokim echem się odbija zawsze … licznych „jaka strata”, „co za szkoda” … I zawsze zastanawia mnie to …

Gdzieś w moim mózgu, bardzo głęboko zakorzeniona jest myśl , że „człowiek to człowiek” po prostu. Idol, autorytet … nie posiadam. Wrażenia, że ten to profesor, a tamten 5 superważnych supernagród  dostał nie robi na mnie ni ciutkę … Dziwna ja!

A śmierć to śmierć … przed obliczem której każdy stanie … goły jak święty turecki … Umarł dziś Cohen, umarł też Cnota … umarło wielu ludzi, w różnych zakątkach świata. Ludzi … ważnych. Każdy z nich był ważny.

Jeden miał to szczęście lub NIEszczęście, iż zauważony został, wybił się i został bożyszczem, a inny całe życie swój talent rozwija po cichu … Tak, bo ja … o święta naiwności wierzę, iż każdy ma jakiś dar, talent … nie każdy przystający do współczesności, tempa i wymogów, ale ma …

Więc nie, nie będzie mi brakować działań czy rezultatów twórczych odkryć wielu świetnych bardziej i mniej znanych artystów czy „artystów” … Żył człowiek, dzielił się kawałkiem siebie, trafiał do określonego „targetu”. Miło … i dobrze.

Brakować może mi … kogoś kogo poznałam … jako Człowieka … żywego. Kogoś kogo widziałam jak zmaga się z codziennością, jak popija poranną „kawkę” … Spojrzenia pięknych piwnych oczu i ciepła dłoni. Uśmiechu i powiedzonek, które zostaną mi na zawsze. „Dziękuję” powiedzianego parę godzin przed śmiercią …

Tego brakować mi może … I brakuje. Dziękuję, tęsknię … do zobaczenia …

 

dsc03234

16/X/10110

A gdybyś wiedział, że dziś jest ostatni dzień Twego życia?

Gdyby jutra nie było … Coś zmieniłoby by to w myśleniu, działaniu?

Pomyślałbyś z kim się spotkać? Z kim pogodzić? Do kogo zadzwonić?

Komu zostawić stertę płyt, biblioteczkę pełną ukochanych książek i teczki zapełnione gryzmołami?

A może nic by się nie zmieniło? Tak … Nic … Jutro jest, albo go nie ma … Jest dziś. I niech to dziś będzie ważne … Bo żyć naprawdę to tak jakby był ostatni dzień, tak by być w zgodzie z sobą. Nie żałować niczego, nie myśleć, że „jeszcze mam do zrobienia”, że „ jutro to zrobię” …

Nie ma jutra … Jest teraz … Żyj teraz …20161017_104043

Pierwszy wpis …

Powinien być mądry? Powinien „mówić”: zostań ze mną?

A może powinnam się przywitać? Opisać gdzie wchodzisz, że na własna odpowiedzialność, że za Twe szkody nie odpowiadam?

Pierwszy wpis … Pierwszy raz …

Pamiętam kilka moich „pierwszych razów”. Tych słodkich niczym bułeczka z dżemem, które do tej pory sprawiają, że się uśmiecham, i tych gorzkich, które w psychice do dziś pozostawiają niesmak.

Jaki Tobie został smak po pierwszym kontakcie ze mną?

Zapraszam do mego świata.