Miron by wiedział

„Muzo
Natchniuzo

tak
ci
końcówkowuję
z niepisaniowości

natreść
mi
ości
i
uzo”

dsc03372

Pisał … Białoszewski pisał rzecz jasna swoje Namuzowywanie, a ja? No właśnie …

Idę ulicą … dopada mnie „flądra” … muza znaczy … natchniuza pospolita. Ba gdyby pospolita, a ona nieprzeciętna jest … Masz Ci los, myśli w głowie milion i jak się pięknie układają. Tyle tematów, tyle mądrych myśli. M-ą-d-r-y-c-h!

To nie zdarza się. Nie zdarza się gdy usiądę i chcę coś napisać. Oczywiście. Teraz mnie natuchniuzuje małpa jedna …

Cóż robić. Wracam do domu. Siadam, „odpalam lapka” … zanim myśli uciekną. Pewnie, że uciekły, nie byłyby sobą. Nie ma … znów wrócą kiedy się ich nie spodziewam. Kiedy płyn do płukania do koszyka wkładam, kiedy na przejściu stoję w oczekiwaniu na zmianę koloru, kiedy nie mam jak zapisać tego co w głowie, co w sercu, co w duszy mi gra … Muza Natchniuza – Białoszewskiego tancerka, co zmarł nim ja na świat przyszłam … i uzo!

Reklamy

Wieczorne zamiary

 

Święto dziś. Naszej Niepodległej. Naszej. Więc i moje święto. Wszystkiego dobrego zatem sobie i Tobie, i jej … Niepodległej znaczy.

Korzystam zatem z owej niepodległości … w piżamie do 12.00. Zamiary były inne. Cały dzień miał być w piżamie. Chyba jeszcze nie dorosłam, nie dojrzałam do takiego … poświęcenia  😉

Póki co więc do 12.00 , do południa … Też dobrze.

A wieczór? Gdy inni patriotycznie dopingować będą naszych kopaczy piłkowych, co na bezkresnych połaciach rumuńskich o jakieś punkty walczyć będą, ja … w piżamie, a jakże po obejrzeniu „Syberiady polskiej”, wieczór filmowy będę kontynuować i „Miłość” Hanekego obejrzę.

dsc00204

Ważniejsza „ważność”

Coś nam się w tym roku Pani Mictecacihuatl rozochociła. Czyżby zbierała jakąś artystyczną ekipę u siebie?

Może znudzona … śmiertelnie swoją codziennością postanowiła zagarnąć do siebie kilka uzdolnionych duszyczek … Skubana Brzydula 😉

Śmierć kogoś znanego, idola, ulubieńca szerokim echem się odbija zawsze … licznych „jaka strata”, „co za szkoda” … I zawsze zastanawia mnie to …

Gdzieś w moim mózgu, bardzo głęboko zakorzeniona jest myśl , że „człowiek to człowiek” po prostu. Idol, autorytet … nie posiadam. Wrażenia, że ten to profesor, a tamten 5 superważnych supernagród  dostał nie robi na mnie ni ciutkę … Dziwna ja!

A śmierć to śmierć … przed obliczem której każdy stanie … goły jak święty turecki … Umarł dziś Cohen, umarł też Cnota … umarło wielu ludzi, w różnych zakątkach świata. Ludzi … ważnych. Każdy z nich był ważny.

Jeden miał to szczęście lub NIEszczęście, iż zauważony został, wybił się i został bożyszczem, a inny całe życie swój talent rozwija po cichu … Tak, bo ja … o święta naiwności wierzę, iż każdy ma jakiś dar, talent … nie każdy przystający do współczesności, tempa i wymogów, ale ma …

Więc nie, nie będzie mi brakować działań czy rezultatów twórczych odkryć wielu świetnych bardziej i mniej znanych artystów czy „artystów” … Żył człowiek, dzielił się kawałkiem siebie, trafiał do określonego „targetu”. Miło … i dobrze.

Brakować może mi … kogoś kogo poznałam … jako Człowieka … żywego. Kogoś kogo widziałam jak zmaga się z codziennością, jak popija poranną „kawkę” … Spojrzenia pięknych piwnych oczu i ciepła dłoni. Uśmiechu i powiedzonek, które zostaną mi na zawsze. „Dziękuję” powiedzianego parę godzin przed śmiercią …

Tego brakować mi może … I brakuje. Dziękuję, tęsknię … do zobaczenia …

 

dsc03234

16/X/10110

A gdybyś wiedział, że dziś jest ostatni dzień Twego życia?

Gdyby jutra nie było … Coś zmieniłoby by to w myśleniu, działaniu?

Pomyślałbyś z kim się spotkać? Z kim pogodzić? Do kogo zadzwonić?

Komu zostawić stertę płyt, biblioteczkę pełną ukochanych książek i teczki zapełnione gryzmołami?

A może nic by się nie zmieniło? Tak … Nic … Jutro jest, albo go nie ma … Jest dziś. I niech to dziś będzie ważne … Bo żyć naprawdę to tak jakby był ostatni dzień, tak by być w zgodzie z sobą. Nie żałować niczego, nie myśleć, że „jeszcze mam do zrobienia”, że „ jutro to zrobię” …

Nie ma jutra … Jest teraz … Żyj teraz …20161017_104043

Pierwszy wpis …

Powinien być mądry? Powinien „mówić”: zostań ze mną?

A może powinnam się przywitać? Opisać gdzie wchodzisz, że na własna odpowiedzialność, że za Twe szkody nie odpowiadam?

Pierwszy wpis … Pierwszy raz …

Pamiętam kilka moich „pierwszych razów”. Tych słodkich niczym bułeczka z dżemem, które do tej pory sprawiają, że się uśmiecham, i tych gorzkich, które w psychice do dziś pozostawiają niesmak.

Jaki Tobie został smak po pierwszym kontakcie ze mną?

Zapraszam do mego świata.